Podróże MM

wtorek, 31 grudnia 2019

Podróże MM: podsumowanie 2019


Dziś Sylwester, ostatni dzień 2019 roku. Idealny czas, żeby podsumować miniony rok i porozmyślać o tym, co przed nami. Zawsze podkreślam, że wspomnienia to najcenniejsze, co przywozimy z każdej podróży. Dlatego też dzisiaj wracam myślami do przygód jakie nas spotkały w tym roku, a jest co wspominać, bo choć zarówno ja jak i Martyna jesteśmy na przełomowym etapie naszego życia, to próba usamodzielnienia się i finansowej stabilizacji nie przeszkodziła nam w realizacji podróżniczych celów. Ale może zacznę od początku...


Styczeń 2019 - Izrael: Ejlat i Pustynia Negew

Rok 2019 zaczęliśmy z przytupem, bo od podróży poza kontynent. Niby 4-5 godzin Ryanairem, ale co by nie mówić, to już Azja :) Wylądowaliśmy w Ejlat - typowym, turystycznym kurorcie, który posłużył nam jako baza wypadowa na Pustynię Negew. Przeszliśmy przez pustynne wzgórza dobre kilkadziesiąt kilometrów, zachwycając się surowymi krajobrazami i otaczającą nas przestrzenią. Odwiedziliśmy także popularny wśród turystów, malowniczy Red Canyon, przemierzając okoliczne - już mniej popularne - szlaki wśród skalistych wąwozów. Ostatniego dnia zaś spotkaliśmy się z poznaną na jednej z facebookowych grup Agnieszką i jej narzeczonym, Sebastianem, z którymi to zrzuciliśmy się na samochód i pojechaliśmy razem do parku Timna. Spędziliśmy tak cały dzień, spacerując po skalistej pustyni. Wieczorem zaś poszliśmy na wybitne falafele, a dzień zwieńczyliśmy zimnym piwkiem nad Morzem Czerwonym. Niestety za sprawą drogi powrotnej nie będziemy wspominać Izraela tak dobrze, jak byśmy tego chcieli. Musieliśmy podpaść komuś na lotnisku, bo nasza odprawa trwała ponad 4 godziny. W tym czasie zostaliśmy dokładnie przesłuchani, a nasz bagaż przetrzepano co do najmniejszej kieszonki. Na szczęście po całej nużącej procedurze służby odprowadziły nas bez kolejek niemal prosto do samolotu, dzięki czemu zdążyliśmy na nasz lot do Polski.





Luty 2019 - Wielka Brytania: Londyn i okolice

Tutaj nie mam Wam za wiele do poopowiadania. Polecieliśmy do Anglii w celach prywatnych, czyt. spotkać się z bliskimi. Błogie lenistwo, dobre towarzystwo, spacery wśród owiec i szybki wypad do centrum Londynu.



Kwiecień 2019 - Grecja, Malta

Zbliżał się koniec roku akademickiego. Potem czekała nas przeprowadzka i praca na etacie. Wiedzieliśmy, że w drugim półroczu czasu na podróże będzie mniej, dlatego zaczęliśmy się rozglądać za tanimi lotami jeszcze na wiosnę. No i znaleźliśmy. Mieliśmy wybierać między Grecją a Maltą. Ja naciskałem, żeby w kwietniu lecieć do Aten a w maju na Maltę. Martyna nie podzielała mojego entuzjazmu, bo zarzekała się, że pod koniec semestru będzie pisać pracę licencjacką i wyjazd pod koniec maja odpada. Ostatecznie posiedziałem, pokombinowałem i zorganizowałem wyjazd tak, żeby z Grecji polecieć na Maltę i stamtąd wrócić bezpośrednio do Polski. I to był strzał w dziesiątkę! Na początek 5 dni w Atenach. Wiele osób mówiło nam "po co do Aten, to miasto na 1 dzień". Ale może właśnie dobrze nam zrobiła podróż do miejsca, w którym nie musieliśmy biegać z miejsca w miejsce z zegarkiem w ręce. Szczególnie, że wynajęliśmy sobie na Airbnb apartament z ogromnym tarasem i panoramicznym widokiem na Akropol i całe Ateny. Po 5 dniach polecieliśmy na Maltę, gdzie spędziliśmy kolejne 4 dni. W tym czasie zwiedziliśmy przepiękną Vallettę, pospacerowaliśmy po Mdinie i Rabacie, zajrzeliśmy do malowaniczego Marsaxlokk i dotarliśmy nad skaliste wybrzeża Blue Grotto.






Lipiec 2019 - Warszawa, Polska

No i tak. Przyszedł czas, by się usamodzielnić. Martyna obroniła pracę i skończyła studia, a ja dostałem certyfikat ukończenia półrocznego kursu nauki programowania. Jeszcze mieszkając w Gdańsku otrzymałem ofertę pracy w Warszawie i tak oto historia zatoczyła koło, a ja wróciłem do miasta, w którym się urodziłem. 

Cóż, musieliśmy nieco poprzestawiać sobie w głowach priorytety. Początki zawsze są trudne, szczególnie, gdy wyjeżdża się do nowego miasta, trzeba się urządzić i zaaklimatyzować w nowej rzeczywistości. Podróże za granicę w drugim półroczu musieliśmy zrzucić na drugi plan. Nie oznacza to jednak, że jako backpackersi trafiliśmy do korpo i to koniec naszych przygód. Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Otwierają się przed nami możliwości, które były nieosiągalne wcześniej.




Plany na 2020

Plany na 2020 rok są bardzo ambitne, choć od tej pory ograniczają nas praca na etacie i określona ilość dni urlopowych. Z drugiej jednak strony wciąż pozostaje wiele fajnych kierunków na weekend, a wspomniany urlop można wykorzystać na podróże, na które wcześniej nie było nas stać. Coś za coś. 

Jeśli chodzi o pewniaki, to już 26 stycznia polecimy na 8 dni do Maroko. Zapowiada się naprawdę super trip - Marrakesz, przepiękne góry, malownicze kasby, wielbłądy, quady i wypad na Saharę. Nie mogę się doczekać, szczególnie, że Maroko chodziło nam po głowie od jakiegoś czasu. No i fajna okazja, żeby odświeżyć sobie francuski :)

Kupiliśmy też bilety lotnicze do Ammanu. Spędzimy w Jordanii 4 dni. Nasz początkowy plan przewiduje luźny pobyt w stolicy i wycieczkę do jednego z nowych siedmiu cudów świata. Mowa oczywiście o niezwykłej Petrze. 

Starym zwyczajem fajnie jest jeszcze porozmyślać, gdzie to nas wywieje w nadchodzącym roku, żeby potem się pośmiać, że co ja sobie w ogóle wyobrażałem. W 2020 roku oprócz Maroka i Jordanii chcielibyśmy wreszcie pojechać do Mińska na obchody święta pracy (maj) lub niepodległości (sierpień). Gadam o tym już od dobrych 2-3 lat, więc dobrze byłoby wreszcie się wybrać na Białoruś. Szczególnie, że podróż na wschód to jak podróż w czasie. Na pewno chciałbym spędzić więcej czasu w Jordanii, więc kto wie, może polecimy tam drugi raz? Bardzo kuszą mnie te nieziemskie krajobrazy pustyni Wadi Rum, ale niestety nie damy rady wcisnąć jej w nasz marcowy plan pobytu w Ammanie i Petrze. Jeśli chodzi o krótsze wypady, to fajnie byłoby polecieć na weekend do Bukaresztu (Rumunia) i Sztokholmu (Szwecja), ot tak, na spacer. A może Edynburg (Szkocja)? Właśnie instaluje mi się na konsoli Forza Horizon 4, więc niewykluczone, że stolica Szkocji jeszcze bardziej mnie zauroczy i będę rozglądał się za tanimi biletami na wyspy.

Gdzie nas poniesie, czas pokaże. Myślę, że teraz, gdy już udało nam się w jakimś stopniu ogarnąć dorosłe życie, znajdziemy czas na jakieś fajne wyjazdy, bo na pewno na Maroku i Jordanii nie poprzestaniemy. Zapowiada się super, a jak będzie - zobaczymy!

Tymczasem razem z Martyną życzymy Wam wszystkiego, co najlepsze, wspaniałych, bezpiecznych podróży, niezapomnianych przygód i dużo życzliwości, której zdaje się nam momentami brakować. Czerpcie z życia całymi garściami. Wiadomo, różne są priorytety, o czym sami się w tym roku przekonaliśmy, ale zapewniam Was, że warto inwestować w marzenia, bo zostają one z nami na całe życie. Szczęśliwego nowego roku! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz