Podróże MM

niedziela, 13 stycznia 2019

Podróże MM: podsumowanie 2018

Jeśli chodzi o plany na 2018 to przyznam - są ambitne. Na ich czele stoi przede wszystkim Maroko, w którym chcielibyśmy spędzić co najmniej 3 tygodnie. Jest też pomysł, żeby wrócić do Azji, tym razem do południowych Chin, Wietnamu, Laosu i Kambodży. W kontekście Europy chodzi nam po głowie Islandia, Portugalia i Hiszpania, chociaż myśląc o północnej Afryce i powrocie na daleki wschód raczej finansowo nie udźwignęlibyśmy Półwyspu Iberyjskiego, chociaż kto wie?.

Cóż, ostatni rok studiów zweryfikował nasze plany. Spośród wymienionych wyżej państw udało nam się zobaczyć tylko Portugalię, spędzając kilka dni w Lizbonie. Czy to oznacza, że przesiedzieliśmy cały rok w książkach? Otóż nie.

Zdecydowaliśmy się na niskobudżetowe i stosunkowo krótkie wypady za granicę, żeby nie opuszczać dużej ilości zajęć na uczelni. Po 6 latach wspólnych podróży po Europie i Azji, wreszcie udało nam się zorganizować wycieczkę na kresy. Już 6 stycznia polecieliśmy do Wilna. Bilety z Gdańska kosztowały nas zaledwie po 78 zł w dwie strony. Do tego 3 noclegi w wynajętym mieszkaniu na Airbnb i za naprawdę małe pieniądze spędziliśmy miło 4 dni u naszych wschodnich sąsiadów, spacerując pośród pięknych kamieniczek i zajadając się lokalną kuchnią, bez obawy o stan portfela. 


Luty 2018. Jeśli ktoś nas uważnie śledzi to wie, że przynajmniej raz w roku odwiedzamy zimowe Tatry. I tym razem bez wyjątku. Zapakowaliśmy raki, liny i czekany do plecaków i ruszyliśmy na szlak. Niestety zimowe warunki mocno pokrzyżowały nam plany (czyt. 3 stopień zagrożenia lawinowego), przez co większość czasu spędziliśmy w schronisku. Na szczęście ostatniego dnia pobytu warunki śniegowe się poprawiły, a nam udało się zdobyć taternicki wierzchołek Świnicy. Choć pogoda nas nie rozpieszczała, byliśmy bardzo zadowoleni z faktu, że udało się zrealizować główny cel rzutem na taśmę. 


Marzec 2018. "Martyna, Lizbona za 250 zł. Lecimy?". Lecimy! Spędziliśmy w stolicy Portugalii bardzo miło czas, delektując się pasteis de nata, spacerując po Alfamie, zwiedzając bajkowy pałac w Sintrze i pokonując niezliczoną ilość schodów. No i wreszcie mogłem przetestować moją znajomość języka portugalskiego w warunkach bojowych! Lizbona okazała się jedną z najciekawszych i najpiękniejszych europejskich stolic w naszym nieoficjalnym rankingu. Perełka!


Kwiecień 2018. Nie zwalniamy tempa :) 3 miesiące po pobycie w Wilnie wracamy na wschód. Tym razem na Ukrainę. Bilety lotnicze za "stówkę" w dwie strony, apartament w centrum miasta na Airbnb i fru! Miasto urzekło nas całkowicie i szczerze mówiąc nie potrafię opisać tego wyjazdu w kilku zdaniach. Ceny na Ukrainie są znacznie niższe niż w Polsce, więc mogliśmy cieszyć się pobytem bez obawy o zasoby portfela. Oczywiście niskie koszty to tylko jeden z wielu argumentów, zachęcający do podróży. Lwów jest piękny, o czym warto przekonać się osobiście!


Maj i czerwiec minął pod znakiem nauki do końcowych egzaminów i obrony pracy. Jako, że udało się wszystko pozdawać w pierwszym terminie, już od lipca mogłem nazywać się absolwentem UG. Oznaczało to, że unikną mnie wszelkie poprawki i możemy spokojnie planować kolejny wyjazd, prawdopodobnie ostatni w tym roku. 

Miało być Maroko lub południowo-wschodnia Azja. Wybór padł jednak na Bałkany i... to był strzał w dziesiątkę! Przejechaliśmy autostopem Albanię, Czarnogórę, Chorwację i Bośnię i Hercegowinę, odwiedzając wiele pięknych miejsc. Popijaliśmy raki w Szkodrze, cieszyliśmy się południowym słońcem w Kotorze, wspinaliśmy się po niezliczonej ilości schodów w Dubrowniku, a także odbyliśmy cenną lekcję historii podczas kilkudniowego pobytu w Bośni i Hercegowinie. Nigdy nie zgłębialiśmy tematu wojny domowej, która miała tu miejsce w latach '90, bo przez wiele lat nauki nikt nam nie opowiadał o tym, co tam się działo. A było to tak niedawno! To był dla mnie spory cios. Po lekturze książek i kilku godzinach spędzonych na oglądaniu materiałów w sieci, patrzyłem na wiele miejsc przez pryzmat tych tragicznych wydarzeń, a gdy udało mi się o nich na chwilę zapomnieć, zaraz napotykałem na podziurawione pociskami budynki czy nacjonalistyczne hasła. Mówię to głównie w kontekście Mostaru i Sarajewa.
Bałkany totalnie nas urzekły. To była naprawdę wyjątkowa podróż. Bałkańska gościnność, kuchnia, muzyka, w połączeniu z bajkowymi krajobrazami malowanymi przez góry i morze tworzą wspaniałą mieszankę, która sprawia, że już zaczynamy tęsknić za tym klimatem. To na pewno nie była ostatnia nasza podróż na Bałkany i oboje mamy nadzieję, że niebawem znów uda nam się tam wrócić. 

 

Posty z Chorwacji i Bośni i Hercegowiny pojawią się niebawem. Wybaczcie poślizg :)


Jeśli chodzi o plany na 2019 roku, pewniakiem jest Izrael na początku stycznia. Lecimy do wyjątkowo turystycznego Ejlat, ale naszym celem nie są bynajmniej imprezy na plaży, a trekking po pustyni Negew. Jest to jedno z moich głównych życiowych celów. Byłem już za kołem podbiegunowym, przemierzałem tropikalną dżunglę, teraz marzy mi się zobaczyć pustynię.

Co potem? Nie mamy zielonego pojęcia. Zapewne wrócimy do Londynu na początku roku, ale bardziej w celach prywatnych, niż turystycznie. Gorączkowo zerkamy też w kalendarz, żeby znaleźć czas na wyjazd w Tatry. Szczerze mówiąc pierwszy raz mam tak, że nie potrafię snuć podróżniczych planów. Wiąże się to głównie z tym, że uczę się zaocznie programowania i nie mogę sobie pozwolić na nieobecność na weekendowych zajęciach. Martyna z kolei kończy swoje studia, co wiąże się z koniecznością pisania pracy, zdawania egzaminów itp. Ponadto zaczynamy się usamodzielniać, więc i budżet nie pozwala nam na szalone podróże. Najprawdopodobniej będziemy sobie w tym roku skakać po Europie, szukając tanich biletów na krótki pobyt. Zbyt wiele kart jest zakrytych, żeby zgadywać. Cóż, życie pokaże i pewnie czymś nas zaskoczy. Jak zwykle. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz