Podróże MM

czwartek, 31 stycznia 2019

Dubrownik - perła Adriatyku

Opuszczamy Czarnogórę. Udaliśmy się na dworzec autobusowy w Kotorze i wsiedliśmy w busa do Igalo. Bilet kosztował jakieś śmieszne pieniądze, a znacznie ułatwiło nam to dotarcie do drogi prowadzącej prosto do naszego kolejnego celu. Słońce grzało niemiłosiernie, ale na szczęście znaleźliśmy idealną miejscówkę do łapania stopa - tuż pod spożywczakiem. Nie czekaliśmy długo. Na pobocze zjechał duży van, a w nim dwie roześmiane dziewczyny i niemniej poważny kierowca. - Dubrovnik? - Yup, get in!



AUTOSTOPEM NA...GÓRĘ SRD.

Wspomniane dziewczyny okazały się autostopowiczkami z Niemiec, które zwinął gdzieś na trasie sympatyczny chłopak, którego imienia nie pamiętam. Podróżowało nam się więc w doborowym towarzystwie aż do Čilipi, gdzie rozstaliśmy się z naszym kierowcą. Tam błyskawicznie złapaliśmy kolejne auto, które podwiozło nas kolejne kilkanaście/kilkadziesiąt km. Co prawda na raty, ale grunt, że do celu. Byliśmy już naprawdę blisko Dubrownika. Znów stajemy w pełnym słońcu i łapiemy. Po kilkunastu minutach zatrzymała się mała Kia Picanto na polskich blachach.
- Cześć! Dokąd jedziecie?
- Dubrownik, wskakujcie! Tylko muszę trochę uprzątnąć tu z tyłu... Ehh, ale bałagan... Zmieścicie się?

Młoda para, niewiele starsza od nas, podróżowała sobie swoim niewielkim autkiem po Bałkanach. Okazało się, że oni już byli w Dubrowniku i właściwie to jadą na górę Srd, żeby popatrzeć z góry na wybrzeże. Do miasta podrzucą nas potem i pojadą dalej w swoją podróż. No czad. A, i jabłka! Mieli całą siatę naszych polskich, słodkich jabłek!

Takim oto sposobem trafiliśmy na górę Srd, z której roztacza się przepiękna panorama Dubrownika i wybrzeża Morza Adriatyckiego. Miejsce to było nam już znane wcześniej z przewodników i mieliśmy w planach wjechać na szczyt kolejką linową. Nie był to jednak nasz punkt must see, bo bilety góra-dół dla osoby dorosłej to koszt 160 kun, czyli ok. 93 zł. Tym bardziej mieliśmy mega szczęście, że trafiliśmy na tak sympatycznych ludzi, którzy jeszcze zgodzili się nas zabrać ze sobą na samą górę autem (parking na górze Srd jest darmowy (wrzesień 2018)).

Po dłuższej chwili pobytu i nachlastaniu masy zdjęć, para Polaków "zwiozła" nas z góry i wysadziła niemal w centrum miasta, nadrabiając specjalnie dla nas drogi. Życzliwość jaka spotyka autostopowiczów jest nie do opisania. Ale jak sam Bartek - bo tak miał na imię nasz kierowca -  przyznał, on sam podróżował "na stopa" i chciałby teraz zwrócić światu trochę dobra. Coś pięknego!



FESTIWAL KOLORÓW

Pod wieczór dotarliśmy do domu naszej gospodyni. Wynajęliśmy sobie pokój przez portal Airbnb. Zapłaciliśmy 230 zł za pokój / noc. Jeśli chodzi o backpackerskie noclegi na Bałkanach to Dubrownik wypadł najdrożej, ale z drugiej strony to tu i tak nie jest to wygórowana kwota. Nasze mieszkanko znajdowało się jakieś 2,5 km od zabytkowej części miasta. Jego największym plusem był taras z widokiem na zatokę. Te zachody słońca na długo zostaną mi w pamięci! Na dodatek byliśmy rozpieszczani przez naszą gospodynię, która - co prawda - nie mówiła słowa po angielsku, ale za to zawsze była uśmiechnięta i częstowała nas wszystkim, co miała pod ręką - sokami, ciastkami, czy domową nalewką. Praktycznie każdy wieczór spędzaliśmy na tarasie, podziwiając spektakl kolorów towarzyszący zachodowi słońca. Czysta magia!
Noclegi w Dubrowniku możecie zarezerwować np. tutaj.




ZWIEDZAMY DUBROWNIK

Następnego dnia słońce z samego rana wdarło się przez okno do naszego pokoju. Czas na zwiedzanie! Ale najpierw śniadanie i kawa. Idealny początek dnia!



Opuściliśmy nasze mieszkanie i udaliśmy się w kierunku starego miasta. Mimo stosunkowo wczesnej pory, pod główną bramą już gromadził się tłum turystów. Cóż, szacuje się, że w sezonie zabytkową dzielnicę Dubrownika odwiedza nawet 10 tysięcy osób. To naprawdę dużo, biorąc pod uwagę fakt, że odległość zachodniego i wschodniego muru to zaledwie... 500 metrów. Koniec końców Stari Grad  jest w sezonie niemiłosiernie przeludniony, co trochę psuje klimat tego wyjątkowego miejsca.

Z drugiej strony trudno się dziwić. Z resztą, sami staliśmy się częścią tego tłumu. Widać, nie tylko my wpadliśmy na ten oryginalny pomysł, żeby zwiedzić to piękne miasto. Dubrownik to prawdziwa perła architektury średniowiecza, położona na skalistych wybrzeżach Adriatyku, a zarazem najlepiej zachowany w całości układ urbanistyczny średniowiecznego miasta wraz z systemem umocnień obronnych. Wiele tutejszych budynków datowanych jest na XIV wiek. Stari Grad jest wyraźnie podzielony na dwie części za sprawą głównego dziedzińca zwanego Stradunem. Mierzy on 300 metrów długości, a w jego otoczeniu znajdują się najbardziej reprezentacyjne kamienice Dubrownika. Mówi się, że w miejscu Stradunu dawniej znajdował się przesmyk oddzielający dwie osady - rzymską Raguzę i słowiańską Dubrawę - które połączono w jeden ośrodek miejski w IX wieku. Tutejsza architektura jest bliźniaczo podobna chociażby do tej w Wenecji i nie ma w tym przypadku, bowiem Dubrownik, podobnie jak Kotor, przez wiele lat znajdował się w granicach Republiki Weneckiej.

Na wschodnim krańcu Stradunu znajduje się prawdziwa perełka Dubrownika, czyli XIV-wieczny Pałac Sponzy. Co prawda kiedyś posiadał on znacznie bogatsze zdobienia (pałac został poważnie uszkodzony wskutek trzęsienia ziemi z 1667 roku), niemniej jednak do dziś jego elewacja potrafi zachwycić nie tylko miłośników sztuki architektonicznej.

Dubrownik naprawdę zachwycił nas swoim urokiem, ale masa przepychających się ciasnymi uliczkami ludzi sprawiła, że mówiąc wprost "obskoczyliśmy" najważniejsze miejsca w mieście. Na naszej trasie znalazły się m.in. wybudowana w 1408 roku Stara Synagoga, barokowy Kościół św. Błażeja, pokaźnych rozmiarów Katedra Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (wybud. 1671-1713 r.), Kościół św. Ignacego czy Klasztor Franciszkanów (XIV-XV w.) z najstarszą w Europie, działającą nieprzerwanie od 1317 roku apteką.

Warto wiedzieć, że przy wschodniej bramie starego miasta znajduje się Wielka Studnia Onofria z pitną wodą. To bardzo istotna informacja, bo popołudniowe temperatury w Dubrowniku potrafią wykończyć nawet najtwardszych. Woda z fontanny jest zimna i bardzo smaczna, więc warto odpowiednio się nawadniać, szczególnie, jeśli zwiedzacie miasto w sezonie letnim.



MURY DUBROWNIKA

Spacer po murach Dubrownika to według mnie najciekawsza atrakcja miasta, której po prostu nie mogliśmy sobie odpuścić. Nie zniechęciła nas także kosmiczna cena, jaką przyszło nam zapłacić przy kasach. Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 200 kun, czyli 115 zł. Niestety nie uwzględniono naszych legitymacji studenckich mimo, że było na nich jak byk napisane student card. Bilety ulgowe (50 kun) obejmują tylko osoby do 18 roku życia oraz studentów z kartą ISIC lub Euro 26 i wiem, że jest to bardzo przestrzegane. Zagadałem sympatycznego pana sprawdzającego bilety, że szkoda, że będąc studentami nie możemy skorzystać ze studenckiej zniżki. Wytłumaczono nam, że jest z tym zbyt wiele przekrętów, bo ludzie np. próbują wchodzić na jakieś karnety z siłowni czy bilety miesięczne na tramwaj, a często takie karty są po prostu nieczytelne. Ta krótka rozmowa sprawiła, że w sumie przestałem się dziwić. 

Dubrownik od początku istnienia chroniony był przez mury obronne, które przez lata były rozbudowywane, tworząc ostatecznie potężną twierdzę. Spacer po fortyfikacji to stosunkowo długa wycieczka, więc warto wziąć ze sobą wodę. No i upał. Unikajcie zwiedzania w samo południe (w sezonie letnim), bo na otwartej przestrzeni słońce pali niemiłosiernie. My wybraliśmy się na mury około godziny 15, unikając tym samym tłumów turystów. Czy warto? Oceńcie sami.



GRA O TRON

Nie jestem bynajmniej zagorzałym fanem serialu HBO pt. "Gra o Tron", choć przyznam się bez bicia, że obejrzałem wszystkie sezony. Jako, że wiele scen tejże produkcji kręconych było właśnie tu, w Dubrowniku, postanowiliśmy, że poszukamy w Starim Gradzie znanych kadrów. Co ciekawe, w mieście spacerują kilkuosobowe wycieczki, organizowane specjalnie dla fanów serialu. Przewodnik nosi ze sobą album i oprowadza turystów po konkretnych lokalizacjach, opowiadając przy tym wiele anegdot dot. zarówno Gry o Tron jak i samego Dubrownika. Całkiem sympatyczna inicjatywa. 
Nam udało się znaleźć kilka miejsc na starym mieście. Oczywiście w samej produkcji ogromną rolę odegrała technologia komputerowa, ale jak tak wysilić wyobraźnię, to naprawdę można przenieść się na chwilę do King's Landing :)




BELLEVUE, CZYLI BŁOGIE LENISTWO

Oczywiście powyższy tytuł nie jest tłumaczeniem, a interpretacją nazwy jednej z plaż, choć dosłowny przekład (pol. "piękny widok") również nie odbiegałby od rzeczywistości. Dubrownik to miasto schodów. Nawet wycieczka do marketu po zakupy to nie lada ekspedycja. Samo zwiedzanie miasta i powroty do domu to wiele kilometrów pieszo w górę i w dół. Na dodatek jesteśmy już jakiś czas w podróży, więc organizm też momentami sugerował, żeby zwolnić tempo. Postanowiliśmy więc przeznaczyć ostatni dzień pobytu w Chorwacji na odpoczynek.  Nasza gospodyni pokazała nam palcem na mapie kameralne wybrzeże, gdzie możemy sielsko chłonąć promienie słońca i zanurzyć się w krystalicznie czystej wodzie. Brzmi nieźle, co? 

Plaża Bellevue znajduje się jakieś 2 km na wschód od starego miasta. Nie jest to popularne wśród turystów miejsce, bo dość ciężko tam trafić - niewielka zatoka otoczona jest z trzech stron stromymi klifami. Sami za pierwszym razem się zgubiliśmy i nie mogliśmy znaleźć wąskiej ścieżki, ale ostatecznie się udało i to był strzał w dziesiątkę. Turkusowa, ciepła woda, piasek, prysznice... Idealne miejsce na wypoczynek!



PERŁA ADRIATYKU

Nasz budżet trochę ucierpiał po kilkudniowym pobycie w turystycznej stolicy Chorwacji, ale nie mamy wątpliwości, że było warto. Dubrownik jest chyba najpiękniejszym miastem, jakie kiedykolwiek widziałem. Nic dziwnego, że wycieczkowce stoją w kolejce do portu, a przez Stari Grad każdego dnia przewija się kilka tysięcy osób. Kolejny przystanek podczas naszej autostopowej podróży po Bałkanach okazał się na tyle satysfakcjonujący, że opuszczaliśmy Chorwację z uśmiechami na twarzach!



2 komentarze:

  1. Uwielbiamy Dubrownik, to cudowne miejsce na wakacje! Już wiemy, że musimy zobaczyć sami tą piękną plażę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno z miejsc, które miałam przyjemność odwiedzić w tym roku i jestem zachwycona. Człowiek czuje się tam, jakby znalazł się w innych czasach.

    OdpowiedzUsuń