STRONA GŁÓWNA

Strony

Strony

niedziela, 20 maja 2018

Palacio da Pena - perła Portugalii (Sintra)

Wyobraźmy sobie pałac jak z bajki. Musi być piękny i kolorowy niczym tort. Dobrze, żeby znajdował się na najwyższym ze wzgórz, otoczony przez nieco mroczny las i kwitnące ogrody. Macie już ten obraz przed oczami? Wspaniale, prawda? A co powiecie, jeśli zabiorę Was teraz w to miejsce? Zapraszam zatem do obejrzenia naszej fotorelacji z malowniczej Sintry i do bajkowego Pałacu Pena!


Lizbona. Dzwoni budzik - najpierw mój, potem Martyny. W końcu leniwie podnosimy się z łóżka i przygotowujemy śniadanie w postaci kawy i portugalskich pasteis de nata, które w wyjątkowo dużych ilościach zagościły w naszym menu. Po chwili byliśmy gotowi do wyjścia. Oczywiście tytuł posta, wyniosły wstęp i duży kolorowy baner jednoznacznie wskazują cel naszej podróży, więc bez niespodzianki - jedziemy do Sintry. Jak powszechnie wiadomo, jest to miejsce masowo oblegane przez turystów o każdej porze roku. Jako, że nie przepadamy za masową turystyką, postanowiliśmy wybrać się do Sintry z samego rana, żeby chociaż trochę zminimalizować liczbę osób, które tak jak my postanowiły tego samego dnia zobaczyć słynny Palácio da Pena. 

Prosto z naszego mieszkania dotarliśmy pieszo na dworzec Lisboa-Rossio. Kupiliśmy bilety w automacie za nieco ponad 2 € i po chwili byliśmy już w pociągu do Sintry, znajdującej się 30 km na północny-zachód od Lizbony. Dojechaliśmy na miejsce po ok. 45 minutach. Od razu zaczęliśmy szukać przystanku, z którego odjeżdżają autobusy do Palácio da Pena. Początki naszego pobytu w Sintrze były bardzo chaotyczne. Z rozpiski na przystanku nic nie mogliśmy wyczytać, ponadto już z rana w mieście było sporo ludzi i poruszanie się typowo wąskimi dla Portugalii chodnikami sprawiało nam wiele trudności. Ostatecznie znaleźliśmy długą kolejkę, która jasno sugerowała, że to właśnie stąd odjeżdża nasz autobus. Bilety tanie nie są, bo przejazd całej trasy do Pałacu Pena kosztuje 5 €. Można iść pieszo, ale jednak droga jest długa, kręta, stroma i wąska. Postanowiliśmy więc wjechać na wzgórze busem Circuito da Pena (434), a do Sintry wrócić pieszo, już z górki. 

Po niezliczonej ilości wyjątkowo stromych zakrętów dotarliśmy w okolice Pałacu Pena. Tam udaliśmy się do kas, gdzie jako student Iberystyki mogłem polansować się przez Martyną znajomością języka portugalskiego :) Kupiliśmy bilety po 14 € i udaliśmy się w kierunku pałacu. Pod sam Palácio da Pena za 3 € wozi turystów kolejny bus, ale że wydatki w Sintrze mnożyły nam się z każdym krokiem, to postanowiliśmy przejść się pieszo, bo cel był dosłownie na wyciągnięcie ręki. No i dotarliśmy na miejsce szybciej, niż wspomniany autobus :) 

Pogoda była kiepska. Pochmurno, rześko i bardzo wietrznie. Według prognoz, miało się wypogodzić za około dwie godziny, więc postanowiliśmy nie tracić czasu i od razu udaliśmy się do pałacu. 


Kilka słów o Palácio da Pena:
Pałac Pena wzniesiono w epoce romantyzmu w latach 1840-1847. Budowla znajduje się na jednym ze wzgórz Sierra de Sintra, skąd rozpościera się wspaniały widok na ocean i okoliczne góry. Pałac jest naprawdę wyjątkowy. Wprawne oko zauważy liczne zdobienia, charakterystyczne dla sztuki arabskiej. Palácio da Pena najbardziej przykuwa jednak uwagę za sprawą ekstrawaganckich barw. Niektórzy twierdzą, że żywe kolory sprawiają, że pałac jest jak z bajki. Inni uważają, że to kicz, a budowla wygląda jak nafaszerowany barwnikami urodzinowy tort. Warto jednak podkreślić, że pierwotnie elewacja pałacu miała właśnie takie kolory, które jednak z upływem czasu wyblakły. Postanowiono więc je odmalować w latach '90, co wywołało burzliwą dyskusję wśród samych Portugalczyków. 

Wnętrza są równie piękne, co sama elewacja. Zwiedzającym udostępniono do oglądania komnaty, jadalnie, sypialnie i inne pomieszczenia, w których niegdyś rezydowała rodzina królewska. Całość robi naprawdę ogromne wrażenie, niemniej jednak przygotujcie się na zwiedzanie w towarzystwie grup turystów. Naprawdę nie chcę wiedzieć, co tu się musi dziać w sezonie (my byliśmy w marcu), albo w późniejszych godzinach popołudniowych. My na początku szliśmy gęsiego, kroczek po kroczku, otoczeni przez liczną grupę Japończyków. Na szczęście później na trasie zwiedzania tłum się rozciągnął i mieliśmy więcej swobody, ale na początku było naprawdę średnio. 


Po obejrzeniu wszystkich dostępnych dla turystów pomieszczeń wydostaliśmy się ponownie na taras, skąd rozciągał się wspaniały widok na wzgórza Sierra de Sintra. Gdzieś daleko w dali było nawet widać Lizbonę. Przeszliśmy na drugą stronę pałacu, skąd rozciąga się panorama na ocean. Tam zaskoczyła nas zupełnie inna aura w postaci przeraźliwie silnego wiatru, ale takiego wiatru, który - dosłownie - pozbawiał nas równowagi. Gdy szliśmy wąskim przejściem wzdłuż fasady, miałem obawy, że w końcu tak dmuchnie, że wypadniemy za niski murek i wylądujemy gdzieś u podnóża pałacu. Masakra. Ostatecznie udało nam się przedostać za północny taras, skąd rozciąga się bardzo fajny widok na ruiny Zamku Maurów. Zrobiliśmy kilka zdjęć i wróciliśmy na południową wystawę, gdzie była cisza, spokój i sielankowa aura słonecznego, portugalskiego popołudnia. 


Pora wracać. Tak jak planowaliśmy, wróciliśmy do Sintry pieszo. Był to spacer długi (4 km), ale bardzo przyjemny, z racji tego, że mogliśmy się wreszcie cieszyć wiosną. W Polsce było kilka stopni na plusie, podczas gdy w Portugalii kwitły już kwiaty, a termometry wskazywały 18'C w cieniu. 

Sintra ma wiele więcej do zaoferowania, niż sam Pałac Pena. Jest także Zamek Maurów, Pałac Narodowy czy Quinta da Regaleira. My ograniczyliśmy się do Palácio da Pena z uwagi na fakt, że nie chcieliśmy zwiedzać Sintry w pośpiechu. Jest tu też bardzo drogo, a ponadto tłumy turystów, które zjawiły się po południu i kolejki przy kasach skutecznie nas zniechęciły i pozbawiły presji tzw. must see. Ostatecznie wróciliśmy do Lizbony późnym popołudniem usatysfakcjonowani minionym dniem i z uśmiechami na twarzach. 

Mateusz






3 komentarze:

  1. Bardzo klimatyczne i ciekawe uliczki. Ogólnie to wasze zdjęcia mają fajny klimat. Też lubię podróżować. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Takiego pałacu to jeszcze nie widziałam, naprawdę bajkowy. :) Genialna fotorelacja, fantastyczne zdjęcia. Oczywiście chciałabym tam kiedyś pojechać. hehe Pozdrawiam bardzo serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodobało mi się to miejsce, jak nie w tym roku, to w przyszłym muszę go zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń