STRONA GŁÓWNA

Strony

Strony

piątek, 8 grudnia 2017

Dura lex sed lex - mandaty, chłosta i kara śmierci w Singapurze

Singapur to państwo znane z bardzo surowego prawa, któremu bezwzględnie podporządkować muszą się także turyści. W dobie otwartych granic, ruchu bezwizowego i łatwości podróżowania, wiele osób przybywa do obcego kraju i przyjmuje w nim normy, które zna ze swojej ojczyzny. Dotyczy to szeroko pojętego zachowywania się, ale także zwyczajów, obyczajów i innych uwarunkowań kulturowych. Tymczasem okazuje się, że na drugim końcu świata niektóre grzechy są niewybaczalne, a lokalne prawo bywa wtedy bezwzględne...




  • USTRÓJ POLITYCZNY SINGAPURU

Singapur jest republiką o ustroju demokracji parlamentarnej, w której władzę sprawuje prezydent wybierany w powszechnych wyborach co 6 lat. Kadencja jednoizbowego parlamentu trwa 5 lat. Co ciekawe, każdy mieszkaniec tego kraju ma prawny obowiązek uczestnictwa w wyborach. Singapur to kraj autorytarny, w którym opozycja nawet nie próbuje wystawiać swoich kandydatów w wyborach, bo i tak nie mają oni większych szans na dostanie się do parlamentu. Od 1959 roku władzę nieprzerwanie sprawuje socjaldemokratyczna Partia Akcji Ludowej. Singapur ogłosił całkowitą niepodległość od Wielkiej Brytanii w 1965 roku, więc jak można zauważyć, od początku istnienia niezależnego państwa rządzi tu ciągle jedna frakcja. 

Azjatyckie państwo-miasto miało w swej historii zaledwie trzech premierów. Pierwszy z nich, Lee Kuan Yew, sprawował swój urząd w latach 1959-1990. Jego następcą był Goh Chok Tong (1990-2004), a obecnie szefem singapurskiego rządu jest syn Lee Kuan Yewa - Lee Hsien Loong (2004- ).

Singapur © Mateusz Iwańczuk


  • CZEGO NIE ROBIĆ W SINGAPURZE?

W Singapurze zabronione jest posiadanie lub - co gorsza - spożywanie gumy do żucia. Kara za to wykroczenie to grzywna w wysokości 1000 dolarów singapurskich (2620 zł). Zakaz wprowadzono w 1992 roku w oparciu o uzasadnienia dotyczące czystości. Gumy przyklejano w metrze, na ławkach, albo po prostu były wypluwane na chodnik, po czym roztapiały się w cieple równikowego słońca. 

Za posiadanie i handel narkotykami grozi w Singapurze kara śmierci. Jeśli zostaniecie przyłapani ze środkami odurzającymi, nikt nie będzie się nad Wami rozczulał. Na nic zdadzą się tłumaczenia, że "ktoś mi podrzucił", "to nie moje". Za posiadanie 1200 g opium, 500 g marihuany, 200 g haszyszu, 30 g kokainy i 15 g heroiny, singapurskie prawo przewiduje karę śmierci (Cap. 185, 2001 Rev. Ed. statutes.agc.gov.sg). Jeśli zostaną znalezione przy Was mniejsze ilości narkotyków, najpewniej zostaniecie skazani na więzienie i chłostę. Mam nadzieję, że naszymi czytelnikami nie są narkomani, ale piszę o tym choćby ze względu na fakt, że możecie zostać nieświadomymi przemytnikami po tym, jak ktoś podrzuci Wam coś do bagażu na lotnisku. Nie ma co panikować, ale lepiej mieć oczy dookoła głowy. Przez Tajlandię, Malezję, Singapur, Indonezję i Australię przebiega jeden z największych szlaków przemytniczych świata, a w narkotykowy biznes ponoć zamieszana może być nawet obsługa lotniska. Zalecam więc szczelne owinięcie bagażu nadawanego spożywczą folią (w 7-eleven za 5 zł).

Posiadanie i sprzedaż maku także podlega karom według singapurskiego prawa. Jak powszechnie wiadomo, z tego niepozornego kwiatka, a właściwie to z jego mleka, można wyprodukować opium. Ktoś może pomyśleć - ok, ale po co miałbym przewozić do Singapuru mak? Cóż, wystarczy drożdżówka w bagażu, albo kawałek ciasta "na drogę" i już możemy narobić sobie problemów.

W Singapurze obowiązuje cenzura. Tutejsze służby bacznie obserwują internet, prasę i media. Trudno zatem mówić w tym przypadku o prawach człowieka i wolności słowa. Obce obywatelstwo nie zwalnia nas z obowiązku podporządkowania się, zatem przeczytajcie dwa razy to co napisaliście, zanim opublikujecie wpis na Facebooku czy Instagramie.

Singapurskie mandaty należą do najwyższych na świecie. Oprócz wcześniej wspomnianego posiadania gumy do żucia, wysokie kary dotyczą także palenia w miejscach publicznych, plucia, jedzenia i picia w metrze, śmiecenia, przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, czy... niespłukania wody w toalecie. Wprowadzanie zwierząt do miejsc, gdzie jest to zabronione, to kara 500 S$ (1315 zł). Tyle samo przyjdzie nam zapłacić w przypadku, kiedy zostaniemy złapani z durianem np. w komunikacji miejskiej. Za śmiecenie, palenie tytoniu, oddawanie moczu w miejscach publicznych, pozostawienie po sobie brudnej toalety, marnowanie wody, niszczenie roślinności czy plucie grozi grzywna w wysokości 1000 S$ (2630 zł). Znacznie dotkliwiej karane jest nieuzasadnione zatrzymanie metra, lub przewożenie gazu i łatwopalnych płynów w dużych ilościach (5000 S$).

Former Hill Street Police Station w Singapurze. Fot. © Martyna Stosik


  • KARA CHŁOSTY

Singapur jest jednym z nielicznych krajów na świecie, w których egzekwuje się kary cielesne. Jest to konsekwencja takich czynów jak m.in. wandalizm, nielegalny pobyt na terenie kraju, przestępstwa seksualne czy kradzież. "Jeśli nie istnieje zdecydowany przymus, nikt nie uwierzy w skuteczność prawa. (...) Mamy bardzo rygorystyczny i surowy system prawny, ale dzięki niemu ludzie mogą spokojnie żyć na bardzo małym obszarze. Wszyscy są równi w obliczu prawa, niezależnie od rasy, narodowości czy religii" - mówi w rozmowie z Jackiem Potockim Goh Chok Tong, były premier Singapuru (Jacek Potocki, Singapur - Azjatycki fenomen. Rozmowa z Goh Chok Tongiem, premierem Singapuru, w: Azja-Pacyfik 2001, nr 4/2001, s. 157).

Kara chłosty egzekwowana jest jedynie na mężczyznach w wieku od 16 do 50 lat. Skazańcy przywiązywani są do stelaża, gdzie odbywa się wyrok. Ciosy elastycznym kijem z pnączy palmy zwanej Rotang wymierzane są prosto w obnażone pośladki. Uderzenia 120-centymetrową rózgą osiągają prędkość 160 km/h i wykonywane są przez specjalnie przeszkolonego pracownika więziennego. Chłosta ma na celu zadanie skazanemu możliwie największego bólu przy najmniejszym uszczerbku na zdrowiu. Dlatego też kij namaczany jest w wodzie, aby nadać mu giętkości, a jego poszczególne warstwy nie rozwarstwiały się. Ponadto rózga jest dezynfekowana, by zminimalizować ryzyko powstawania infekcji. Samemu skazanemu zaś nakłada się ochraniacze na nerki i uda. Najpóźniej po trzecim uderzeniu na pośladkach pęka skóra, a po bolesnym doświadczeniu pozostaje pamiątka w postaci trwałych blizn. Chłosta to nie tylko cierpienie związane z bólem. Odbija się ona także znacząco na psychice skazanego, który nigdy nie zna terminu kary. Wiąże się to z niepewnością i przepełnionym strachem oczekiwaniem. Do tego dochodzi poczucie poniżenia i wstydu, mimo, że podczas wykonywania kary w przeznaczonej do tego sali przebywają tylko pracownicy więzienia i lekarze. Singapurskie prawo przewiduje jednorazowo maksymalnie 24 uderzeń. Gdy skazuje się winnego na więcej niż 6 uderzeń, biczowania dokonuje na zmianę kilku oficerów, aby mieć pewność, że każdy cios zostanie zadany z maksymalną siłą średnio co 30 sekund. Najczęściej wymierzana kara to więzienie plus 4-6 uderzeń. Jeśli lekarz stwierdzi, że zdrowie skazanego nie pozwala na chłostę, wyrokiem sądu zamieniana jest ona na okres pozbawienia wolności nie dłuższy niż 12 miesięcy.

źródło: Ministry of Law, Singapore, "Criminal Procedure Code Bill" No. 11/2010, pierwsze czytanie 26.04.2010 r.

Według danych ze statystyk Krajowych raportów dot. Praw Człowieka z 2016 roku Departamentu Stanu USA, przez ostatnie 10 lat liczba skazanych na karę chłosty znacznie maleje. W 2007 roku liczba wyroków wyniosła 6406 (wykonano 95% z nich). W roku 2016 od stycznia do października na karę chłosty skazano 1257 osób. Wykonano 987 wyroków, w tym 373 na obcokrajowcach. Można więc zauważyć, że w niespełna dziesięć lat, liczba osób skazanych na karę chłosty zmalała ponad 6-krotnie.

źrodło: U.S. Department of State, "Singapore 2016 Human Rights Report"

Członkowie kontyngentu jednostki SPF KINS. Fot. © Lucas, źródło: wikipedia 

Wyszczególnione przypadki.
- Qwek Kee Chong, obywatel Singapuru skazany w 1987 roku na 10 lat więzienia i 48 batów za 4 morderstwa z bronią w ręku.
- Michael Fay, amerykański nastolatek skazany w 1994 roku za wandalizm na 4 miesiące więzienia, grzywnę 3500 dolarów singapurskich (ok. 9263 zł) i 6 uderzeń rózgą. Po interwencji samego prezydenta USA, Billa Clintona, zredukowano ilość zadanych ciosów do czterech.
- Andy Shiu Chi Ho, nastolatek z Hong Kongu, wraz ze wspomnianym Michaelem Frayem skazany za wandalizm na 6 miesięcy więzienia i 6 uderzeń rózgą.
- Olivier Fricker, obywatel Szwajcarii skazany w 2010 roku na 5 miesięcy więzienia i 3 uderzenia rózgą za włamanie do wagonów singapurskiej kolei i akt wandalizmu.
- Su Wei Ying i Wu Wei Chun, dwaj Tajwańczycy skazani w 2010 roku na 21 i 24 miesiące więzienia i po 15 uderzeń rózgą za lichwiarstwo.
- Andreas Von Knorre i Elton Hinz, dwóch Niemców skazanych w 2015 roku na 9 miesięcy pozbawienia wolności i po 3 uderzenia rózgą za włamanie do pociągu singapurskiej kolei i akt wandalizmu.
- Khong Tam Thanh, Vu Thai Son i Michael Le, trzech Brytyjczyków pochodzenia wietnamskiego skazanych w sierpniu 2017 roku za gwałt w jednym z singapurskich hoteli. Pierwszy z nich dostał wyrok 6 lat więzienia i 8 batów, Son 6 i pół roku i 8 batów, Le 5 i pół roku i 5 batów.

Wyjątkowo głośno mówiło się o przypadku Michaela Petera Faya, amerykańskiego 18-latka, skazanego na 83 dni pozbawienia wolności i 4 ciosów rózgą. Młody chłopak przeprowadził się z USA do Singapuru, gdzie zamieszkał z matką. Wspomniany Michael Fay wraz z 16-letnim Andym Shiu Chi Ho dopuścił się uszkodzenia wielu przypadkowych samochodów i kradzieży znaków drogowych. Sąd postawił chłopakom 50 zarzutów dot. wandalizmu. Fay przyznawszy się do winy otrzymał wyrok 4 miesięcy pozbawienia wolności i 6 uderzeń rózgą. Jego kolega, Shiu, nie przyznał się do zarzucanych czynów. Mimo odwołań został skazany na 8 miesięcy więzienia i 12 batów.
Sprawa wykroczyła poza granice Singapuru, a swój sprzeciw wobec wyroku wyraził sam prezydent Stanów Zjednoczonych, Bill Clinton. Zabrał on publicznie głos w sprawie, twierdząc, że kara wyznaczona przez sąd jest ekstremalnie surowa. Prośba o ułaskawienie została jednak odrzucona przez wymiar sprawiedliwości Singapuru, jednak pod naciskiem Billa Clintona zdecydowano złagodzić sankcje i zmniejszyć ilość batów do czterech.

Michael Fay w rozmowie z dziennikarzem CNN, Larrym Kingiem odważył się opowiedzieć o swoich wspomnieniach z singapurskiego więzienia. Oto fragment rozmowy:
  • Fay: (...) Przyszli i zakuli mnie w kajdanki. Nie chcieli powiedzieć, dokąd idę. Nie miałem pojęcia, dokąd mnie prowadzą.  
  • King: Domyślałeś się?
  • Fay: Trochę... Nie, starałem się o tym nie myśleć. (...) Zaprowadzili mnie na podwórze i powiedzieli: "Zdejmij wszystkie ubrania".
  • (...)
  • King: Był ktoś w pobliżu?
  • Fay: Wokół było wielu wysokich oficerów. (...) Położyli mi gumową matę, zakrywającą całe plecy. Tylko to miałem na sobie. Jedynie po to, by uniknąć ciosów w plecy.
  • King: Wiedziałeś, co się dzieje?
  • Fay: Nie, nikt mnie nie poinformował, ani adwokat, ani rodzina.
  • King: W porządku. To na wypadek, gdyby przez przypadek nie trafili cię w plecy. Oni celują w pośladki, prawda?
  • Fay: Prawda.
  • King: A jak oni... byłeś przykuty kajdankami?
  • Fay: Nie, to było co innego. Przystawili mnie do kozła i pochylili w połowie.
  • King: Opisz kozła.
  • Fay: Stojak, kajdany na stopy i ramiona. (...) Byłem pochylony w połowie, w sensie, byłem zgięty pod kątem 90 stopni. Byłem spięty kajdanami, nie mogłem się wydostać. 
  • (...)
  • King: Czy rozmawiałeś wtedy z oficerem? (ang. flogger - wykonujący karę chłosty, przyp. tłum).
  • Fay: Nie, przez cały czas nie powiedział ani słowa.
  • (...)
  • King: Czy krzyczałeś?
  • Fay: Nie. Jeden z oficerów mówił, że krzyczałem "umieram!", ale zupełnie tego nie pamiętam.
Tłumaczenie z języka angielskiego: Mateusz Iwańczuk / www.podrozemm.pl
Copyright 1994 Cable News Network, Inc. (źródło i transkrypcja: "World Corporal Punishment Research" [link do całej rozmowy (ang.)])

Kara chłosty na nieletnich. W Singapurze funkcjonują tzw. Boys Home i Girls Home. Są to singapurskie zakłady karne dla nieletnich. Trafiają tam młodociani przestępcy w wieku do 16 lat. W tym przypadku możemy otwarcie mówić o karze chłosty na nieletnich. Takie działania muszą być jednak dokładnie udokumentowane, a liczba uderzeń nie może przekroczyć ośmiu. Zgodnie z art. 21 ust. 1-2 rozporządzenia w sprawie dzieci i młodzieży, chłopcy mogą być bici w dłonie i  pośladki (przez ubranie). W przypadku dziewczynek zaś, prawo pozwala na zadawanie ciosów rózgą jedynie w dłonie.

źródło: Children and Young Persons (Remand Home) Regulation section 21 (1-2).

Kary cielesne w szkołach. Singapurskie Ministerstwo Edukacji otwarcie zachęca do egzekwowania kar cielesnych w szkołach. Prawo zezwala jednak na bicie wyłącznie chłopców przez wyznaczone do tego osoby. Może to być dyrektor lub wicedyrektor szkoły, tzw. Mistrz Dyscypliny, lub wyznaczony przez komisję dyscyplinarną nauczyciel. O karze należy natychmiast poinformować rodzica lub opiekuna dziecka. Tego typu sankcje są konsekwencją takich wybryków jak m.in. przemoc fizyczna wobec rówieśników, oszustwa, palenie tytoniu, wandalizm, wagary, czy posiadanie materiałów o treści pornograficznej. Uczniowie mogą być bici jedynie w dłonie lub pośladki (przez ubranie). Kara może odbyć się w prywatnym gabinecie w obecności dyrektora lub innej wyznaczonej osoby, w klasie przy pozostałych uczniach, lub publicznie przed zgromadzeniem wszystkich uczęszczających do danej placówki, jako przykład konsekwencji za niesubordynację. Upokorzenie na forum szkoły jest jednak konsekwencją wyłącznie najpoważniejszych wykroczeń.

źródła:
Saint Andrew's Secondary School, Structure of Discipline Committee "Discipline Rule Book 2013"
World Corporal Punishment Research, "Singapore: Corporal punishment in schools"

Graffiti w przejściu podziemnym w dzielnicy Central Business District w Singapurze. Fot. Shiny Things, źródło: wikipedia


  • KARA ŚMIERCI

W ankiecie przeprowadzonej przez gazetę The Straits Times w 2005 roku, za podtrzymaniem kary śmierci opowiedziało się 95% obywateli Singapuru. W latach 1994-1998 w tym mieście-państwie dokonano największej ilości egzekucji per capita (na ilość mieszkańców). Według statystyk ONZ współczynnik ten wyniósł średnio 13,8 wyroków śmierci na milion mieszkańców. Najwięcej egzekucji z wynikiem 14,9 / mln wykonano w Turkmenistanie. Mimo wszystko już w XXI wieku ilość skazanych na najwyższy wymiar kary drastycznie zmalała. W roku 2010, 2012 i 2013 na przykład, nie przeprowadzono żadnej egzekucji. Jest to m.in. efekt zmian wprowadzonych w kodeksie karnym po 2012 roku. 

Z badań przeprowadzonych przez Amnesty International we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Singapuru sporządzono dokładne statystyki dot. wyroków kary śmierci w tymże kraju. W statystyce sięgającej 26 lat wstecz szczególnie rzucają się w oczy dane z lat 1994-1995. W roku 1994 na karę śmierci skazano łącznie 76 osób - 21 za morderstwo, 54 za handel lub posiadanie narkotyków, 1 za użycie broni palnej. Prawie że analogiczna statystyka z zachowaniem proporcji pochodzi z roku następnego (1995). Wtedy zgodnie z singapurskim prawem życie straciło 73 osób. W roku 1996 z kolei na karę śmierci skazano najwięcej obcokrajowców. Z 50 wyroków pozbawienia życia, 17 dotyczyło obywateli innego kraju niż Singapur. 

Kara śmierci dokonywana jest przez powieszenie, zgodnie z art. 316 Kodeksu postępowania karnego, który głosi:

When any person is sentenced to death, the sentence shall direct that he shall be hanged by the neck till he is dead but shall not state the place where nor the time when the sentence is to be carried out. (Jeśli jakaś osoba zostanie skazana na śmierć, prawo nakazuje powieszenie za szyję do momentu śmierci, lecz nie określa się miejsca ani czasu, w którym ma zostać wykonany wyrok - tłum. Mateusz Iwańczuk / www.podrozemm.pl). 

Na karę śmierci nie mogą zostać skazane kobiety w ciąży ani osoby poniżej 18 roku życia w momencie popełnienia przestępstwa. Sprawy rozpatrywane są przez Sąd Najwyższy. Skazanemu przysługuje prawo do odwołania się od wyroku. Wtedy sprawa trafia do Sądu Apelacyjnego, a ostatecznie do Prezydenta Republiki, który może udzielić łaski. 

W 2012 roku do ustawy o karze śmierci wniesiono poprawkę, na mocy której sędziowie mogą zamienić najwyższy wymiar kary na dożywotnie pozbawienie wolności winnego, z możliwością odwołania się nie wcześniej niż po 20 latach odsiadki. 

Zgodnie z kodeksem karnym państwa Singapur, sąd ma prawo skazać na karę śmierci za następujące przestępstwa:
- dążenie do wojny, próba obalenia rządu 
- przestępstwa wobec Prezydenta Republiki
- piractwo, zagrażające życiu innych
- krzywoprzysięstwo, będące skutkiem pozbawienia życia niewinnej osoby
- morderstwo
- nakłanianie osoby nieletniej do samobójstwa
- porwanie
- napad zorganizowany z udziałem 5 lub więcej osób, będący przyczyną śmierci
- przemyt, handel lub posiadanie narkotyków w określonych ilościach

Jak nietrudno się domyślić, liczne organizacje pozarządowe jak i przedstawiciele państw ONZ stanowczo sprzeciwiali się karze śmierci, która po dziś dzień znajduje się w kodeksie karnym Singapuru. Tamtejsze Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odpiera zarzuty argumentami takimi jak:
- Nie ma międzynarodowego statutu jednoznacznie określającego, czy kara śmierci powinna zostać zniesiona.
- Każdy kraj ma suwerenne prawo do decydowania o własnym systemie sądowym.
- Kara śmierci skutecznie sprawiła, że Singapur jest jednym z najbezpieczniejszych miejsc do życia.
- Kara śmierci dotyczy wyłącznie najcięższych przestępstw. 

źródła:
Amnesty International's report, "Singapore - The death penalty: a hidden toll of executions"
Angel Mou Puipeng / Amnesty International, "Singapore: Further information on death penalty" 
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Singapuru - www.mha.gov.sg
Singapore Statutes Online, Singapore Government - www.statutes.agc.gov.sg

"Śmierć przemytnikom narkotyków według prawa Singapuru" - ostrzeżenie na karcie migracyjnej. Fot. © Mateusz Iwańczuk

  • DURA LEX SED LEX

Cóż, jako autor artykułu powinienem chyba powiedzieć też coś od siebie. Temat jest trudny i mimo przestudiowania wielu materiałów przedstawianego zagadnienia mam wiele wątpliwości co do jednoznacznego stanowiska w sprawie kar cielesnych i samej kary śmierci. Mimo wszystko skłaniałbym się ku aprobacie wobec postępowania wedle przepisów prawa karnego Singapuru. Kara chłosty nie jest wymierzana za byle przewinienie. Wcześniej wspomniani skazani dopuścili się aktów wandalizmu, umyślnie niszcząc przypadkowe pojazdy, włamując się do pociągów, malując graffiti i niszcząc mienie publiczne. Czy czegoś takiego dopuszcza się zwykły obywatel z depresją? Śmiem wątpić. Nie wątpię jednak, że upokarzająca kara w postaci chłosty skutecznie zniechęca szczególnie młodych ludzi do głupich wybryków. 

Jeśli chodzi o karę śmierci - odkąd pamiętam, byłem jej zwolennikiem. Wielu wykształconych i niezwykle inteligentnych osób starało się przekonać mnie, że nie mam racji. Bez skutku. Ufam, że sądy nie podejmują pochopnych decyzji, a wyrok śmierci jest wyrokiem pozbawionym wszelkich wątpliwości co do winy skazanego. Dlatego też uważam, że skoro żołnierz pełniący wartę na ulicach jednego z zachodnich miast w Europie ma prawo zastrzelić terrorystę, to dlaczego wymiar sprawiedliwości nie może pozbawić życia schwytanego zwyrodnialca? Czy naprawdę ludzie są tak naiwni, aby wierzyć, że ktoś skłonny do zamordowania dziesiątek, setek ludzi w imię swojej chorej ideologii, kiedyś zacznie żałować za swoje winy, okaże skruchę i zacznie normalne życie? Naprawdę? Powinniśmy okazywać litość terrorystom, którzy zabijają z uśmiechami na twarzach niewinnych ludzi? Anders Breivik który zamordował 77 osób w Norwegii w 2011 roku otrzymał wyrok 21 lat więzienia. Czy ktoś jest na tyle naiwny, by wierzyć, że terrorysta, który bez wahania strzelał z broni maszynowej do nieletnich kiedyś "znormalnieje"? Jak dotąd, Breivik wytacza kolejne procesy państwu norweskiemu, żaląc się na nieludzkie i poniżające traktowanie. I - o dziwo - procesy wygrywa, poprawiając swój dobrobyt. 

Ale ok, troszkę mnie poniosło. Wróćmy do Singapuru. Tam dokonuje się egzekucji skazanych, którzy dopuścili się takich przestępstw jak handel narkotykami lub zabójstwo - te są najczęściej wymieniane w kontekście kary śmierci. Jak już wspomniałem, we wschodniej Azji odnotowano wiele przypadków przemytu narkotyków z udziałem turystów i faktycznie, tutaj pojawia się szerokie pole do dyskusji. No bo jak niby udowodnić, że "ten kilogram prochów ktoś mi podrzucił do plecaka". Z drugiej strony jednak jeśli spojrzymy do archiwum, nie znajdziemy ofiar narkotykowego biznesu wśród turystów. Nie w przypadku Singapuru. Mimo wszystko myślę, że w kontekście przechwytywania narkotyków system w tym państwie działa sprawnie. A czy handlarze zasługują na śmierć? Cóż, singapurski kodeks jest jawny i każdy, kto podejmuje się świadomej próby łamania tamtejszego prawa, musi liczyć się z potencjalnymi konsekwencjami. To samo tyczy się morderstwa. Pozbawienie życia innego człowieka to coś, czego nie da się w żaden sposób odwrócić. Jeśli skazany ma coś na swoje "wytłumaczenie", sąd powinien mieć możliwość wyboru między karą śmierci, a karą pozbawienia wolności. Mówię tutaj m.in. o nieumyślnym spowodowaniu śmierci wskutek błędu, za który rzecz jasna należy wziąć odpowiedzialność. Niemniej jednak zbrodnie popełnione z pełną premedytacją powinny być równie bezwzględnie karane i tutaj skłaniałbym się ku aprobacie wobec singapurskiego prawa. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że są kraje, w których wyroki kary śmierci były ogłaszane bezpodstawnie, a życie tracili niewinni ludzie. Jest to jednak wina systemu, a nie idei. Niemniej jednak pozostając w temacie Singapuru, jest to kraj, w którym wszystko zdaje się działać tak jak powinno. Nie ma przypadku w tym, że jest to jedno z najbezpieczniejszych państw świata. W Singapurze można czuć się zupełnie swobodnie spacerując późnym wieczorem, nie trzeba unikać ciemnych zaułków ani pilnować kieszeni w metrze. Czy nie chcielibyśmy żyć w takim miejscu? Singapur zdaje się wskazywać drogę do tego, by wszystkim żyło się dobrze, a mimo wszystko kraje zachodnie, w szczególności, odwracają się, wierząc ślepo w to, że nagle jakimś cudem ludzie przestaną kraść, zniknie agresja i zapanuje sielankowy pokój. Niestety odnoszę wrażenie, że to dążenie świata zachodniego do bezgranicznej tolerancji sprawia, że popadamy w paranoję, a liczba niezrównoważonych psychicznie rośnie zamiast maleć. Tymczasem Singapur postawił twarde zasady, osiągając to, do czego wszyscy nieudolnie dążą - rozwój i bezpieczeństwo. Obywatele tego kraju żyją w dobrobycie przodując we wszelkich rankingach. Wyznawcy wszelakich religii - muzułmanie, chrześcijanie, hindusi, buddyści - żyją obok siebie akceptując się nawzajem, bez narzucania innym swoich racji. 

Dla mnie Singapur to wzór postępowania, kraj, który zapewnia swoim obywatelom bezpieczeństwo i życie na naprawdę wysokim poziomie. Warunek jest jeden - musisz się podporządkować i ponieść surową karę za wszelkie przestępstwa, jakich się dopuścisz. Po prostu wystarczy żyć zgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami moralnymi. Nie handluj narkotykami, nie zabijaj, nie porywaj statków, nie dokonuj gwałtów, nie niszcz cudzej własności. Czy to takie trudne?  



Mateusz Iwańczuk. Zakaz kopiowania treści. © Wszelkie prawa zastrzeżone.


6 komentarzy:

  1. Kto by pomyślał, że można dostać karę za gumę do żucia :D Dla mnie to nowość. Nawet nie pomyślałabym, że w Singapurze są takie mocne kary a już na pewno nie pomyślałabym o chłoście. Musze przyznać, że się zaskoczyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowe kary, ale za to jaki tam porządek :) Wszędzie jest nieskazitelnie czyściutko - nic, tylko brać przykład!

      Usuń
  2. Bardzo interesujący wpis, planuję wybrać się do Singapuru na studia także informacje dla mnie przydatne.

    OdpowiedzUsuń
  3. O gumie do żucia wiedziałem, ale z tego posta dowiedziałem się wielu innych faktów związanych z singapurskim prawem. Nie ukrywam, że Singapur kusi mnie bardzo. Kto wie, może w przyszłym roku... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy artykuł! Przydałoby się wprowadzić kilka takich praw do Polski :)

    OdpowiedzUsuń