STRONA GŁÓWNA

Strony

Strony

sobota, 9 kwietnia 2016

Bratysława - co warto zobaczyć?

Mój wyjazd do Bratysławy budził wśród moich znajomych najróżniejsze reakcje. Jedni pytali, gdzie to jest, inni próbowali nieudolnie ukryć niewiedzę. Ci, którzy uważali w gimnazjum na geografii zastanawiali się, po co tam jadę. Słowacja? Serio? To już nie ma ciekawszych miejsc do podróżowania? Zapewne na niekorzyść Bratysławy działa jej położenie. Większość turystów wybierających się w te rejony wybiera oddalony od stolicy Słowacji o 65 km Wiedeń, lub Budapeszt, położony 200 km na południowy-wschód. Ten czynnik sprawia, że Bratysława pozostaje w cieniu stolic Austrii i Węgier. Postanowiłem wybrać się do Słowacji i osobiście przekonać się, czy stolica naszych południowych sąsiadów słusznie omijana jest przez turystów. 




♦ JAK DOSTAĆ SIĘ DO BRATYSŁAWY?

Do Bratysławy najtaniej można dostać się Polskim Busem. Ja za bilety w dwie strony z Warszawy zapłaciłem 90 zł. Z doświadczenia wiem, że można jeszcze taniej. Trzeba tylko nabyć bilety z wyprzedzeniem, najlepiej tego samego dnia, gdy przewoźnik udostępni pulę biletów na dany okres. Najszybsi mogą podróżować nawet za złotówkę. Nocna podróż z Warszawy do Bratysławy trwa około 10 godzin (18:00-04:40).
Bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski na dzień dzisiejszy brak. Można jednak lecieć do Wiednia i tam szukać transportu do Bratysławy. 


 ♦ KOMUNIKACJA MIEJSKA W BRATYSŁAWIE

Bratysławę najlepiej zwiedzać pieszo. Najważniejsze zabytki znajdują się na terenie Starego Miasta, więc korzystanie z transportu publicznego mija się z sensem. My korzystaliśmy z autobusu tylko raz, w drodze do ruin zamku Devin. Ceny biletów są bardzo zbliżone do tych w Polsce. 

Coby się nie rozpisywać, zamieszczam kilka linków, które mogą Wam się przydać:
Strona internetowa komunikacji miejskiej w Bratysławie: https://imhd.sk/ba/public-transport
Szczegółowy cennik biletów: https://imhd.sk - Ticket prices
Mapa sieci komunikacyjnej: https://imhd.sk/ba/maps


♦ JAK DOJECHAĆ DO RUIN ZAMKU DEVIN

Do Devin dotrzemy autobusami linii 28 i linii 29. Odjeżdżają one z przystanka Most SNP (charakterystyczny Novy Most). W weekendy kursuje tylko autobus nr 28. Przystanek Devin znajduje się w zasięgu strefy 2, zatem dotrzemy na miejsce z biletem za 0,90€ (0,45€ ulgowy). Czas podróży do 18 minut. Bilety należy nabyć w łatwych w obsłudze automatach. Ponoć nie ma możliwości zakupu u kierowcy, lecz nie wiem na ile ta informacja jest prawdziwa. 


♦ CO WARTO ZOBACZYĆ W BRATYSŁAWIE?

♦ Zamek w Bratysławie (Bratislavský hrad)

Górujący na wzgórzu zamek jest bezkonkurencyjnym symbolem słowackiej stolicy. Pierwsze fortyfikacje nad Dunajem pojawiły się tu już w starożytności. Kamienny zamek wybudowano w IX wieku, gdy na terenach dzisiejszej Słowacji władali Węgrzy. Bratislavský hrad przekształcono w fortecę obronną w 1500 roku. W późniejszych latach twierdzę wielokrotnie przebudowywano. W 1811 roku zamek uległ częściowemu zniszczeniu w skutek przypadkowego podpalenia przez wojska Napoleona Bonaparte. Odbudowa fortecy miała miejsce dopiero w latach 1956-1964. W 2008 roku w ramach generalnej renowacji, pomalowano fasadę Bratysławskiego Zamku na biało.  
Obecnie we wnętrzach twierdzy znajduje się Muzeum Historyczne Słowackiego Muzeum Narodowego (Historické múzeum SNM Bratislava). Jego zbiory obejmują przedmioty zabytkowe, kolekcję mebli, zegarów, dzieła sztuki, a także wyroby ze szkła, ceramiki czy porcelany.

Godziny otwarcia: 
1 IV - 16 XI od wtorku do niedzieli 10:00-18:00
17 XI - 31 III od wtorku do niedzieli 9:00-17:00

Bilety: normalny 6€, ulgowy 3€

Zamek w Bratysławie
Zamek w Bratysławie
Zamek w Bratysławie


Brama Michalska (Michalská brána)

Brama Michalska to jedyna zachowana brama miejska, znajdująca się na ul. Michalskiej, w najbardziej reprezentacyjnej części miasta. Mierzy ona 51 metrów. Na szczycie hełmu widnieje XVIII-wieczna rzeźba Michała Archanioła. 
Wieżę wybudowano prawdopodobnie około 1300 roku. Swą obecną formę brama uzyskała w XVIII wieku, kiedy to nadano jej styl barokowy. Przed wejściem do miasta znajdował się most zwodzony, wiszący nad fosą. W okresie rządów węgierskich od XVI wieku przez ową bramę przejeżdżał orszak królewski podczas uroczystości koronacyjnych. Historyczny Trakt Królewski został uwieczniony w postaci złotych krążków z symbolem korony. 
Obecnie w Michalskiej Bramie swą siedzibę ma Muzeum Broni, oferujące zbiory eksponatów z dziedziny uzbrojenia i umundurowania. Na szóstym piętrze zaś znajduje się taras widokowy. 

Godziny otwarcia: 
od wtorku do piątku 10:00-17:00
soboty i niedziele 11:00-18:00

Ceny biletów wstępu: normalny 4,30€, ulgowy 2,50€

Brama Michalska, Bratysława
Brama Michalska, Bratysława
Trakt Królewski, Bratysława


Stary Ratusz (Stará radnica) i Fontanna Maksymiliana (Maximilánova fontána).

Stary Ratusz i Fontanna Maksymiliana znajdują się na placu Hlavné námestie, będącym głównym rynkiem miasta. Miejsce to jest bardzo atrakcyjne m.in. za sprawą XIX-wiecznych, zabytkowych budynków. Hlavné námestie (Rynek Główny) to nazwa nadana po 1989 roku. Wcześniej plac zwano Placem 4 kwietnia na cześć armii sowieckiej, która tego dnia "oswobodziła" Bratysławę. Co zaskakujące, w stolicy Słowacji znajduje się rażąco dużo pamiątek ku chwale komunistów. Inną ciekawostką jest fakt, że w latach 1939-1945 ówczesny Hlavné námestie nazywano Hitlerovo namestie, czyli Placem Hitlera. Przypomnę, że i z nazistami Słowacy budowali braterskie więzi.
Na Rynku Głównym w okresie świątecznym odbywa się targ bożonarodzeniowy. Poza tym Hlavné námestie jest również miejscem różnych koncertów i innych imprez. 

Rynek Główny w Bratysławie

Pośrodku placu stoi Fontanna Maksymiliana, nazwana na cześć Maksymiliana II Habsburga. Ów człek to król Niemiec, Święty Cesarz Rzymski, król Węgier i Chorwacji, król Czech i arcyksiążę Austrii. Bardziej interesującym faktem jest to, że Maksymilian był synem Anny Jagiellonki. 
Fontanna została wybudowana w roku 1572 na pamiątkę koronacji Habsburga na króla Węgier. 

Fontanna Maksymiliana w Bratysławie

Najważniejszym budynkiem na Rynku Głównym jest niewątpliwie XV-wieczny Stary Ratusz. Pierwsza wzmianka o miejskiej siedzibie pochodzi już z 1370 roku. Budynek był wykorzystywany jako więzienie, mennica, centrum handlu, arsenał, archiwum, czy miejsce spotkań. Obecnie znajduje się tu siedziba Muzeum Miasta Bratysławy (Múzeum mesta Bratislavy). Co ciekawe, w fasadzie wieży dostrzec można armatnią kulę, wystrzeloną przez wojska Napoleona Bonaparte w 1809 r. podczas ostrzału miasta. Stary Ratusz znajduje się pomiędzy placem Hlavné námestie a Placem Prymasowskim (Primaciálne námestie), gdzie obecnie mieści się główna siedziba władz miejskich. 

Stary Ratusz w Bratysławie
Plac Prymasowski i Stary Ratusz w Bratysławie
Pałac Prymasowski (po lewej) i Stary Ratusz, Bratysława


♦ Čumil

W Bratysławie nie brakuje pomników. Przedstawiają one postacie znane lub anonimowe, zdające się obserwować przemieszczających się po mieście ludzi. Nie zawsze stoją one na cokołach w dumnej pozie. Cumil (pol. gap) to rzeźba przedstawiająca kanalarza, obserwującego przechodniów ze studzienki. Jest to instalacja stosunkowo młoda. Cumil siedzi we włazie kanalizacyjnym od 1997 roku. Autor rzeźby, Viktor Hulik, przekonuje, że jego dzieło nic nie symbolizuje. Przedstawia jedynie scenkę z życia anonimowego kanalarza, która ma za zadanie nieco uatrakcyjnić jedną z ulic starego miasta. Cel zrealizowany - Cumil jest jednym z najchętniej fotografowanych obiektów w Bratysławie. Ja sam wpisuję się do statystyki. 

Cumil, Bratysława
Cumil, Bratysława


♦ Katedra św. Marcina (Katedrála svätého Martina)

Oto największy i najważniejszy kościół w Bratysławie. To tu przez 300 lat odbywały się koronacje królów węgierskich. Gotycką świątynię wzniesiono już w XIII wieku. W skutek licznych wojen, jej konsekracja miała miejsce dopiero w 1452 roku. Obecna forma to skutek przebudowy w latach 1869-1877.
Najbardziej charakterystycznym elementem budowli jest 85-metrowa wieża, która dawniej stanowiła część muru obronnego miasta (jego fragmenty można wciąż zaobserwować w pobliżu katedry). Zwieńczeniem hełmu jest złocona replika korony św. Stefana. Jej oryginał miałem przyjemność podziwiać w budynku parlamentu w Budapeszcie
Niestety katedra nie jest zbyt fotogeniczna. Trudno ją ująć w całości za sprawą wąskich ulic i...dwupasmowej drogi przebiegającej praktycznie pod drzwiami świątyni. Wygląda to fatalnie. Jak nietrudno się domyślić, ówczesny plan zagospodarowania przestrzennego to dzieło komunistów.  

Katedra św. Stefana w Bratysławie


Kościół Klarysek (Kostol klarisiek)

Kościół Klarysek wybudowano w latach 1297-1370 jako część kompleksu klasztornego Zakonu św. Klary. Budowla nie pełni już funkcji sakralnych. Dzięki wyjątkowej akustyce odbywają się tu obecnie koncerty muzyki poważnej. 

Kościół Klarysek


♦ Stare Miasto (Staré Mesto)

Po zobaczeniu ww. zabytków historycznego centrum Bratysławy, warto po prostu zgubić się w wąskich uliczkach miasta, pobłąkać bez planu, zatrzymać w jednej z klimatycznych knajp lub kawiarni. 



♦ Kościół Trynitarzy (Kostol trinitárov)

Kościół Trynitarzy, a właściwie Kościół św. Jana z Mathy i Feliksa z Valois to świątynia znajdująca się przy placu Župné námestie. Wzniesiono ją przez zakon Trynitarzy w latach 1717-1727, nadając budowli styl barokowy. 

Kościół Trynitarzy w Bratysławie


♦ Kościół św. Stefana (Kostol svätého Štefana s kláštorom kapucínov)

Kościół św. Stefana znajduje się parę kroków od Kościoła Trynitarzy, przy placu Župné námestie. Świątynię wzniesiono w latach 1860-1861 ku czci pierwszego króla Węgier. Trzeba przyznać, że okolice te są bardzo fotogeniczne - choćby z tego powodu warto się tu wybrać. 

Kościół św. Stefana w Bratysławie


Pałac Prezydencki (Prezidentský palác)

Obecną siedzibę prezydenta Słowacji wzniesiono w 1760 roku na placu Hodžovo námestie. Na terenie kompleksu pałacowego znajduje się ogród w stylu francuskim. Co ciekawe, drzewa w nim rosnące zostały zasadzone przez ważnych polityków z całego świata. Jedno z nich posadził prezydent Aleksander Kwaśniewski w 2002 roku. Teren ogrodów jest miejscem publicznym, ogólnodostępnym.

Pałac Prezydencki w Bratysławie


♦ Wzgórze Slavín

Wzgórze Slavin znajduje się 2 km na północ od wzgórza zamkowego. Swą sławę zawdzięcza znajdującemu się tam pomnikowi żołnierzy radzieckich. W sześciu zbiorowych i 278 indywidualnych grobach pochowano 6845 członków Armii Czerwonej, którzy zginęli podczas bitwy o Bratysławę w kwietniu 1945 roku. Socrealistyczny pomnik wzniesiono w latach 1957-1960. Obelisk zwieńczony jest postacią radzieckiego żołnierza, wbijającego flagę w geście triumfu. Na ścianach sali znajdują się nazwy miast wraz z datami "wyzwolenia". Na jednej z nich znajduje się epitafium głoszące następującą treść: Ty, który wchodzisz, odłóż ból i współczucie, niech krople twoich łez nie dzwonią o mogiły, za dumę człowieczą, za życie ludzi godne, za twoją jasną twarz ponieśliśmy śmierć
Co ciekawe, co roku 4 kwietnia, w rocznicę "wyzwolenia" mają tu miejsce uroczystości z udziałem prezydenta Słowacji. W czasie apelu honorowego składa się hołd ku czci Armii Czerwonej, która rzekomo oswobodziła Bratysławę. 

Nie znam dobrze Słowaków, ale muszę przyznać, że mnogość socjalistycznych pomników ku czci Sowietów jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Nasi południowi sąsiedzi zdają się nie mieć za złe komunistom tego, że zniewolili narody Układu Warszawskiego. Pod monumentami zawsze leżą świeże kwiaty. Żołnierze Armii Czerwonej są tu bohaterami, a przynajmniej tak głoszą wszechobecne pomniki. Może to skutek tego, że nazistowska Słowacja w okresie II wojny światowej wierzyła ślepo w wyzwolenie, przyjmując komunistyczną propagandę i zwierzchnictwo Związku Radzieckiego? Nie chcę głosić wykładów z historii. Zwracam tylko uwagę na obraz, który zakorzenił się w mojej pamięci i skłania mnie do refleksji po powrocie z Bratysławy. 

Pomnik żołnierzy radzieckich na wzgórzu Slavin
Slovensky Rozhlas, widok na miasto ze wzgórza Slavin


♦ Kościół św. Elżbiety (Kostol svätej Alžbety)

Kościół św. Elżbiety (zwany również Niebieskim kościółkiem) to urocza, secesyjna świątynia, wzniesiona w latach 1909-1913. Błękitny kolor dominuje zarówno na fasadzie budowli, jak i wewnątrz niej. Kościół znajduje się na skrzyżowaniu ulic Gajova i Bezrućova. Okolica nie jest szczególnie atrakcyjna, ale zachęcam do odwiedzin świątyni. Zapewne zachwyci niejednego/niejedną z Was bez względu na stosunek do religii chrześcijańskiej. 

Kościół św. Elżbiety w Bratysławie
Niebieski kościółek w Bratysławie


♦ Słowacki Teatr Narodowy (Slovenské národné divadlo)

Słowacki Teatr Narodowy to jedno z najważniejszych miejsc kultury Słowacji. Mieści się on w dwóch budynkach. Pierwszy z nich to okazała budowla wzniesiona w stylu eklektycznym. Drugi zaś, to nowoczesny gmach (Slovak National Theatre, słow. Nova Budova SND) znajdujący się w pobliżu popularnego centrum handlowego Eurovea. 

Słowacki Teatr Narodowy w Bratysławie


Most SNP (Most Slovenského národného povstania – Most Słowackiego Powstania Narodowego)

Coś dla miłośników inżynierii - Most Słowackiego Powstania Narodowego. Swą charakterystyczną formę zawdzięcza wzorowanemu na statek UFO spodkowi, w którym znajduje się prestiżowa restauracja. Uroczyste otwarcie mostu nad Dunajem odbyło się w 1972 roku. 
Most w swej nazwie odnosi się do Słowackiego Powstania Narodowego przeciwko III Rzeszy w 1944 roku.  

Most SNP, Bratysława


♦ Ruiny zamku Devin (hrad Devín)

Ruiny tego średniowiecznego zamku znajdują się na skale przy ujściu rzeki Morawy do Dunaju, ok. 13 km od centrum Bratysławy. Do Devin dotrzemy autobusami linii 28 i linii 29. Przystanek Devin znajduje się w zasięgu strefy 2, zatem dotrzemy na miejsce z biletem za 0,90€ (0,45€ ulgowy). Czas podróży do 18 minut. 
W starożytności w miejscu ruin zamku Devin znajdował się rzymski posterunek graniczny. Potężna skała nad Dunajem była idealnym miejscem na wybudowanie fortecy kontrolującej transport rzeczny. Później wzniesiono tu zamek, prawdopodobnie już w IX wieku. Do dziś zachowały się fundamenty kościoła datowanego na 863 rok. Cały zespół zamkowy był oczywiście wielokrotnie rozbudowywany za panowania królów węgierskich, austriackich czy wielkomorawskich. 
Zamek Devin został doszczętnie zniszczony przez wycofujące się wojska Napoleona Bonaparte w 1809 roku.

Bilety wstępu: normalny 4€, ulgowy 2€.

Zamek Devin, Słowacja
Zamek Devin, Słowacja
Dunaj, Zamek Devin
Zamek Devin, Słowacja
Zamek Devin, Słowacja - źródło: visitbratislava.com



Bratysława jest miastem niedocenianym, ukrytym w cieniu Wiednia i Budapesztu. Stolica Słowacji nie gości tłumów turystów. Z jednej strony to smutna niesprawiedliwość, z drugiej - przywilej. Takie miejsca jak Bratysława to perełki, które zaskakują. Jechałem do Słowacji nie do końca spodziewając się tego, co tam zastanę. Teraz po powrocie miło będę wracać myślami do tych brukowanych, kolorowych uliczek, bogato zdobionych kamienic i pięknych widoków na Dunaj z zamku Devin. 

- Mateusz

18 komentarzy:

  1. jedno z miast które muszę zwiedzić w tym roku, bardzo ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny wpis! Dużo informacji i świetne zdjęcia! Pozdrawiam, A.

    OdpowiedzUsuń
  3. W Polsce śmieją się ludzie z Amerykanów, że nie wiedzą, gdzie leży Europa, a okazuje się, że niektórzy nad Wisłą nie wiedzą, gdzie leży Bratysława :P

    A co do radzieckich pomników - to nie jest wyróżnik Bratysławy. Tak jest na całej Słowacji, czy w Czechach. W Czechach to bardziej zrozumiałe - Armia Czerwona rzeczywiście wyzwoliła ich z III Rzeszy, a komunizm to sobie później wprowadzili sami dopiero w 1948 roku. Na Słowacji to dość niejednoznaczne: satelicka od Hitlera Słowacja miała znacznie więcej samodzielności niż komunistyczna Słowacja w Czechosłowacji. Sowieci mogli wyzwalać słowackich Żydów, komunistów czy antyfaszystów, ale nie każdego obywatela. Myślę, że obecność tych pomników jest również pokłosiem niechęci do walki z pomnikami, którą obserwujemy np. w Polsce. Pomnik to pewne świadectwo historii, skoro już stoi, to stoi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, właśnie takiego spisu szukam (Bratysława po raz pierwszy już za kilkanaście dni).
    A polecasz jakieś takie knajpki, gdzie można zjeść bryndzové halušky albo pirohy albo slivkove gule?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Klub Lućnica i Slovak Pub. Smacznie i tanio :)

      Usuń
  5. co do komunistycznych pomników: może nie chcą fałszować historii, gdyż wtedy Słowacy nie byli by lepsi od komunistów!!! Finowie 600 lat byli pod Szwedami, 100 lat pod panowaniem rosyjskim i nie burzą szwedzkich czy ruskich pomników, nie zmieniają nazw ulic bo taka była historia, po prostu!
    PL_AN

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny opis miasta, bardzo dziękuję! Trafiłam na Wasz blog wcześniej, szukając informacji o Budapeszcie (które okazały się bardzo pomocne). Teraz też się nie zawiodłam. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie zwiedzam Bratysławę i podziwiam to piękne miasto:) pozdrawiam-Sylwek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masz jakiś linki co co cen na Słowacji..?Artykułów żywnościowych np...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mówić o konkretnych cenach. Różne produkty, różne marki, różne sklepy... Ceny na Słowacji są bardzo zbliżone do tych w Polsce, a może nawet i niższe. Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Chlopcze gdyby nie armia RADZIECKA to by nas Słowian nie było. Słowacy to doceniają a nie plują jadem jak oszołomy polacy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z całym szacunkiem, ale pierdolisz jak potłuczony. Dziwne, że w XXI wieku, przy dzisiejszej swobodzie poruszania się po świecie, dostępie do informacji są jeszcze ludzie wygłaszający podobne bzdury. Gdyby nie "kochana" armia (zd)radziecka, ich bagnet wbity w nasze plecy, być może zabawy Hitlera (z którym początkowo ZSRR się układał) skończyłyby się już w 1939. Następnie dbali o słowiańską kulturę jeżdżąc czołgami po Czechach w 1968. O wymordowaniu większości naszej inyeligencji i makabrycznych zbroniach na naszych ziemiach nie wspominając.

      Usuń
    2. Włączając się jako trzeci - Powyższa teza nie może się obronić. Nie wiem kto tu pierdoli bardziej. Polska po 5 latach okupacji nie istniała, straciła 6 mln ludności i była perspektywa na więcej. Armia radziecka, realizując polityczny zamiar zniszczenia III Rzeszy i zgarnięcia Europy wschodniej, zaprowadziła w Polsce swój porządek. Tak, wiem, najpierw Katyń, potem katownie ubecji. Jednak ofiary w narodzie polskim od 1945 przestały być liczone w milionach, Polska wróciła na mapę, zamiast ruin zaczęły wyłaniać się miasta. Ustrój niewłaściwy, ale ludzie przeżyli. Polacy. Nie dzięki bandycie Stalinowi, nie dzięki "Armii Radzieckiej", tylko dzięki zwykłemu radzieckiemu żołnierzowi. Część z nich to była tępa hołota, złodziejska i niszczycielska (mówię to z perspektywy np. Gdańska), ale część to normalni ludzie. To, że w ogóle prowadzimy tę dyskusję, to zasługa radzieckiego żołnierza, trzeba to sobie otwarcie powiedzieć!
      A co do pomników i Słowacji - proponuję udać się do "zachodniego" Wiednia i tam zobaczyć jaki jebitny pomnik radzieckiego żołnierza stoi w centrum. Złoty hełm błyszczy, pepesza w ręku. Hasło (z pamięci) - Wieczna chwała radzieckiej armii, wyzwolicielom. Coś w tym rodzaju. Kolumna ma ze 30 metrów, stoi na dużym placu. Przyznam, że byłem mocno zdziwiony...

      Usuń
    3. Może i dobrze, że się włączyłeś, bo nieco mnie poniosło np. z oceną kampanii wrześniowej - tak, szans właściwie nie było, chociaż... gdybać można w nieskończoność. Może gdyby nie Rosjanie właśnie, utrzymalibyśmy się dłużej i doczekali wsparcia? Może tak może nie. Było tak jak było. Zgadzam się z tobą co do tego, że największy wkład w zwycięstwo nad Niemcami miał ZSRR i to on "oswobodził" (chociaż bardziej pasowałoby słowo PRZEJĄŁ) nasze tereny - to fakt niezaprzeczalny. Wróg naszego wroga naszym przyjacielem? OK, zgadzam się, jednak to, że ich interesy zbiegły się z naszymi i na tym skorzystaliśmy, to jeszcze nie powód, żeby kochać i szanować zbrodniarzy. Chodzi o tę "drobną" różnicę między rzeczywistym wyzwalaniem, a przejmowaniem. To, że okupacja (bo tak należy to traktować) radziecka było sto razy łagodniejsza od niemieckiej to jednak okupacją pozostawała. Czesi Słowacy to trochę inna sprawa, ze względu na to, że pozostawali pod wpływami Autro-Węgier nie zaznali od Rosji tylu krzywd co my. Nie cofajmy się tu jednak do czasów carskich, bo to nie na temat, ale i z Armią Czerwoną mieliśmy przecież do czynienia. Zaledwie chwilę po odzyskaniu przez nas niepodległości (co wszyscy Polacy dumnie świętują każdego 11 listopada) przylazła do nas właśnie Armia Czerwona, TA SAMA o której pomnikach mówimy, tylko pod innym dowództwem. "Cud na Wisłą" OK i pomniki Armii Czerwonej też OK? Hmm... ja widzę pewną nieścisłość! W latach 30, żeby zyskać czas układali się z III Rzeszą (co w ruskiej propagandzie do dzisiaj jest tematem tabu), a w 1939 roku znów nas zaatakowali. Katyń, Miednoje, Charków... to symbol, namiastka, w porównaniu z tym ile naszej inteligencji nam wybiło NKWD. Zarówno to, co wyprawiali w 1920 jak to co wyprawiali w 1945 roku i później to też materiał na dłuższy wywiad. Polecam między innymi książkę "Czerwona zaraza (może nieco tendencyjna ale poparta faktami). W 1956 roku masakra w Budapeszcie. Mam rodzinę w Czechach i opowiadali mi nie raz jak wyglądała "bratnia interwencja" w roku 1968, kiedy to strzelano ludziom po oknach z karabinów maszynowych i niszczono wszystko czołgami. Wstyd, że musieliśmy brać w tym udział. Mówią, że nie zapomną tego nigdy i potępiają zostawianie jakichkolwiek pomników Rosjan. Nie wiem jak sprawa wygląda z punktu widzenia Słowaków... w końcu byli wtedy jednym krajem... zapewne jak wszędzie zdania są podzielone. Nie tak dawno jednak sam Fico, premier Słowacji, wyraził publicznie wdzięczność dla armii radzieckiej. Dziwne, ale jego prawo. Gdybym miał być złośliwy, to powiedziałbym że sami wspierali Hitlera, mordowali Żydów, a nawet walczyli PRZECIWKO NAM ramię w ramię w nazistowskimi oprawcami(!) i nagle im się odwidziało? Nagle kochają sowieckich "wyzwolicieli"? Ale nie, nie chcę być złośliwy, ponieważ wiem, że tylko część Słowaków popierała te działania. Tak jak dziś tylko pewna część nadal gloryfikuje Ruskich. Nie odbieram szacunku zwykłym radzieckim żołnierzom, którzy oddali swe życie w walce (jeśli nie gwałcili, nie kradli... a z tym było różnie). Zachowajmy cmentarze, a nawet złóżmy kwiaty jeśli czujemy taką potrzebę, jednak żadnych pomników ZBRODNICZEJ armii, jaką była Armia Czerwona. Tyle. Rzeczywiście jest w Wiedniu wielki Pomnik Bohaterów Armii Czerwonej - byłem, widziałem i potwierdzam. Czytałem, że podobno kilkakrotnie były próby jego dewastacji w ostatnich latach (ciekawe dlaczego... może nie tylko my, Polacy jesteśmy takimi... "oszołamami"?).

      Usuń
  10. Przy dłuższym pobycie polecam również ogród botaniczny i zoo z dinoparkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. dzięki za artykuł, bardzo przydatny

    OdpowiedzUsuń