STRONA GŁÓWNA

poniedziałek, 14 września 2015

Jak dostać się na Preikestolen?

Preikestolen, The Pulpit Rock - jedna z najsłynniejszych skał w Norwegii i na całym świecie. Miejsce, które samo w sobie jest najlepszą reklamą regionu Stavanger. W tym poście chciałbym przedstawić Wam poradnik, z którego dowiecie się, jak dotrzeć na Preikestolen. Nas ta wyprawa kosztowała łącznie 220 zł wliczając w tą sumę bilety lotnicze.


Krok pierwszy to oczywiście zakup biletów do Norwegii. My takowe nabyliśmy za 39 zł w jedną stronę, czyli łącznie 78 zł / os. Lecieliśmy z Gdańska linią lotniczą Wizz Air. Dla zielonych polecam poradnik: Zakup biletów lotniczych Wizz Air krok po kroku. Miejscem docelowym jest niewielkie miasto Stavanger, a dokładniej lotnisko Stavanger Sola.

lot nad Norwegią
Wizz Air na lotnisku Stavanger Sola

Ponieważ najtańsze noclegi w mieście kosztują od 300-400 zł/noc, my zdecydowaliśmy się przespać na lotnisku. Jest to jak najbardziej wykonalne i wygodne rozwiązanie, ale o tym poczytacie w osobnym poście.

Na podróż na Preikestolen dobrze jest zarezerwować 3 dni. Nasz plan wyglądał następująco:
I dzień - przylot o 17:25 (z Gdańska), spacer po plaży Solastranden
II dzień - Stavanger i Preikestolen
III dzień - Pieszo z lotniska do pomnika Sverd i fjell (20 km w dwie strony), wylot o 17:55. 



W dniu planowanej wyprawy na Preikestolen warto wstać o świcie, by nie marnować czasu. Po wyjściu z terminalu kierujemy się na lewo, gdzie znajduje się przystanek autobusowy. Do Stavanger dostaniemy się Kolumbusem (autobus komunikacji miejskiej) linia nr 9. Można również skorzystać z usług prywatnego przewoźnika, lecz cena dojazdu będzie wtedy znacznie wyższa. Za dojazd do Stavanger Kolumbusem zapłacimy 38 NOK, czyli ok. 17 zł. Bilet należy kupić u kierowcy. Rozkład jazdy znajdziecie po kliknięciu w [ link ].

Kolumbus linia nr 9

Kolumbus wysadzi nas w centrum Stavanger na dworcu autobusowym. Stamtąd udajemy się: albo na krótki spacer po mieście, albo prosto do portu, skąd odpływa prom do Tau. My na statek wsiedliśmy około godziny 9 rano po 2-godzinnym zwiedzaniu Stavager. W autobus z lotniska wsiedliśmy o 6:20.

Dojście do portu jest bardzo proste. Jeśli nie zamierzamy zwiedzać miasta, to z dworca autobusowego kierujemy się ulicą Kongsgata cały czas na północ. Idziemy prawym brzegiem stawu Breiavatnet, na rozwidleniu przy katedrze kierujemy się na prawo, a potem cały czas prosto aż do ronda znajdującego się przy porcie (patrz: mapa).

Stavanger
przystań promowa w Stavanger, prom do Tau

Przy przystani promowej (patrz zdjęcie wyżej) siedzą przy stolikach osoby, od których możemy kupić bilet na autobus z Tau na parking pod Preikestolen. Takowy kosztuje 130 koron norweskich (ulgowy, 59 zł) lub 150 NOK (normalny, 68 zł) za przejazd w dwie strony, czyli Tau-Preikestolen-Tau. Bilety na prom kupuje się już po wejściu na pokład. Gdy statek wypłynie z portu, obsługa będzie podchodzić do każdego z osobna i inkasować kwotę wysokości 50 NOK (23 zł) za przewóz w jedną stronę. "Rozkład jazdy" możecie zobaczyć klikając w [ link ]. Czas podróży: 40 minut.

Przystań promowa czynna jest w godzinach od 5:45 do 23:00. Wewnątrz można się schować przed wiatrem/deszczem, skorzystać z bezpłatnego WiFi, podłączyć się do gniazdka czy też udać się do toalety.

prom Stavanger-Tau
prom w Tau

Tuż przy przystani znajdują się przystanki autobusowe, skąd odjeżdża wspomniany wcześniej Kolumbus (Boreal Transport) oraz pojazd prywatnej firmy TIDE. Jeżeli nie nabyliśmy biletów na busa w porcie Stavanger, możemy je kupić u kierowcy. My korzystaliśmy z zielonego Kolumbusa, lecz TIDE oferuje przejazdy do Preikestolen ponoć w zbliżonej cenie. Jak już wcześniej wspominałem, bilet koszował nas 130 NOK (w dwie strony).

Kolumbus (Boreal Transport) na przystanku w Tau

Kolumbus i TIDE zabierają nas z Tau bezpośrednio na parking pod Preikestolen, skąd zaczyna się pieszy szlak. Przejazd trwa ok. 30 minut. Na wejście na Preikestolen trzeba liczyć około 2 godziny w górę i jakieś 1,5 godziny w dół.

Preikestolen

NASZ PLAN WYCIECZKI:

6:18 - wsiadamy w autobus linii nr 9 do Stavanger.
7:00 - docieramy do Stavanger.
9:00 - wsiadamy na prom do Tau.
9:40 - wsiadamy w autobus z Tau do Preikestolen
10:10 - zaczynamy wspinaczkę na Preikestolen
12:00 - docieramy na Pulpit Rock
14:20 - zaczynamy zejście
16:00 - wracamy na parking
16:45 - wsiadamy w autobus do Tau
17:40 - płyniemy promem do Stavanger
18:20 - dopływamy do Stavanger
20:00 - meldujemy się na lotnisku

KOSZTORYS:

bilety lotnicze Gdańsk - Stavanger - Gdańsk: 78 zł
autobus z lotniska do Stavanger (w dwie strony): 35 zł
prom Stavanger - Tau - Stavanger: 45 zł
autobus Tau - Preikestolen - Tau: 59 zł (dorośli 68 zł)
wspomnienia: bezcenne

RAZEM: 217 zł


Nadal się zastanawiasz?



16 komentarzy:

  1. Hej, widzę że opisujesz moje strony ;) W tym roku byłam tam trzeci raz, owszem wycieczek co niemiara i ludzi całe tłumy. Dlatego my aby uniknąć zawsze z samego rana wybieramy się na wycieczkę. I jeszcze jedno na promie też można kupić bilety na autobus ;)
    Uwielbiam to miejsce, Norwedzy często robią sobie jako trening joggingowy wbiegając na górkę i zbiegając.
    No ale spać na lotnisku? Serio?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co jest złego w spaniu na lotnisku? Dopiero studiujemy, nie mamy stałych dochodów ani rodziców, którzy dają nam pieniądze na podróże. Gdyby nie port lotniczy koło Stavanger (bardzo przyjazny wobec ludzi spędzających u nich noc) prawdopodobnie nie dane by nam było zobaczyć Preikestolen. Bardzo wiele osób decyduje się na nocleg na lotnisku i nikt nie widzi w tym problemu. Co więcej, często lotniska same z siebie oferują miejsca gdzie można się wygodnie przespać.
      My jesteśmy młodzi, nie potrzebujemy super-komfortowych warunków. Co więcej, właśnie takie "survivale" najgłębiej zakorzeniają się w pamięci jako przygoda. Wystarczy nam fakt, że jest bezpiecznie i jest dach nad głową.

      ~ Mateusz, Podróże MM

      Usuń
    2. Woow jakież wzburzenie słyszę. Może nie o super komfort mi chodziło co jednak przyzwoite warunki? Rozumiem że lotnisko na Sola takie warunki oferuje miejsce gdzie można się przespać, choć wiem że to małe lotnisko i nie kojarzę żeby takowe miało. To może coś nowego się dowiem.
      A kurcze, ze ja nie wpadłam na pomysł aby młodość mi pozwalała spać w nie-super - komfortowych warunkach, tylko zawsze te wypasione hotele! Człowiek całe życie sie uczy.

      Usuń
    3. Nie rozumiem, dlaczego jesteś taka złośliwa. A może to ja źle intonuję Twoją wypowiedź. Jak pisałem w poście, za najtańszy hostel w Stavanger musielibyśmy zapłacić min. 800 zł. Gdyby nie lotnisko, mógłbym sobie Preikestolen pooglądać co najwyżej w internecie. Wybór dla mnie był oczywisty. Pobyt nad Lysefjordem to był jeden z najwspanialszych dni w moim życiu, więc niczego nie żałuję. Cel osiągnąłem, nikomu nie przeszkadzałem. Nie robię też niczego dziwacznego, bo nie jestem jedyną osobą, której zdarza się spędzić noc na lotnisku. A w takich przypadkach chodzi tylko o to, by przeczekać mrok i naładować nieco baterie przed następnym dniem.

      Usuń
  2. Mat jestem całkowicie na tak! Nocleg na lotnisku to nic wielkiego, a szczególnie jak napisałeś wyżej taki surwiwal to najbardziej zapadająca w pamięć opcja podróży. Nie raz już tak robiliśmy, jedyne miejsce które źle nam się kojarzy z "noclegiem" bądź bardziej z przeczekaniem to dworzec kolejowy w Wrocławiu. Nikomu, po prostu nikomu nie polecam czekać tam na swój transport między 22 a 4 rano... sceny niemalże z ubojni. Pomijając fakt że dworzec główny jest na ten czas zamknięty i osoby czekające na swój pociąg bądź autobus muszą cisnąć się w małej kanciapie z bezdomnymi, ale nikomu nie można spać bo ochroniarze wywalają za drzwi... Ale wracając do pomysłu z noclegiem i podróżą, super sprawa - sam się zastanawiam nad taką opcją ale jako że my na podróż przeznaczamy zazwyczaj weekend to z Krakowa połączenie jest :-( beznadziejne. A na weekend majowy zawsze mamy zapchany plan :P Zapraszamy na naszego dopiero drepczącego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Krótki i konkretny opis wykonania. To lubię. Dziękuję !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis :)
    Orientujesz się może jak jest z wejściem w maju? Tzn może leżeć tam jeszcze śnieg miejscami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, w maju w tamtych rejonach może zalegać jeszcze śnieg. Trudno przewidzieć jaka zima będzie w przyszłym roku. Najbezpieczniej będzie monitorować pogodę na bieżąco :)

      Usuń
  5. Hej, fajny opis-dzieki! Pytanie praktyczne - czy wymianialiscie walute czy za bilet na prom mozna bylo placic karta platnicza? My sie wybieramy na poczatku lipca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płaciliśmy gotówką, ale jest możliwość płatności kartą. Z reguły w Norwegii nie ma nigdy problemów z transakcjami bezgotówkowymi :)

      Usuń
  6. Witam! Czy w marcu jest możliwość zwiedzenia Pulpit Rock ? Wybieramy się 18-19 marca tylko nie wiem czy jest już możliwośc wejscia ? Z góry dzieki za odpowiedź :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi wiadomo na Preikestolen można się wybrać o dowolnej porze - latem lub zimą, w dzień lub w nocy, bez ograniczeń. Jedyne na co powinniście zwrócić uwagę w marcu to długość dnia (dobrze wrócić przed zmrokiem) i pogoda/warunki. W marcu temperatura w tamtym rejonie waha się w okolicach 5'C. Można też spodziewać się zalegającego śniegu, co może znacznie wydłużyć i utrudnić wędrówkę po szlaku, który bywa momentami stromy. Pozdrowienia! / Mat.

      Usuń
  7. Przyznam szczerze, ze i mi sa bliskie takie wypady na dziko, choc wiek juz nie studencki. Latem polecam spanie w namiocie wsrod wydm na pobliskiej plazy :) Polecam tez szlak z Preikestolen do Bratteli, urokliwy, malo turystow, tyle, ze potrzebny jest jakis przenosny dach nad glowa ;), o ktorym wspomnialam juz wczesniej. Z Bratteli mozna sie dostac promem komunikacyjnym, rowniez nalezacym do Kolumbusa ( a wiec ceny duuuuzo nizsze niz promow wycieczkowych), do Lysebotn....niesamowity widok na cale fiordy (Lysefjord). A z Lysebotn mozna jeszcze sie dostac na Kjerag :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kjerag rewelacja, na pewno jeszcze kiedyś pomyślę o jakimś spontanicznym wypadzie w tamte strony z namiotem :)

      Usuń
  8. hej, super konkretny wpis!
    Wybieram się do Norwegii pierwszy raz w życiu w tym roku w grudniu właśnie na parę dni do Stavenger. Wymarzyłam sobie, skoro już wybulę za nocleg miliony monet, zdobycie tej "półki", ale czy to w ogóle możliwe na początku grudnia?

    OdpowiedzUsuń